Chiny przejmują zasoby ropy
Chińska gospodarka pędzi z prędkością 11,9 proc. PKB w pierwszym kwartale tego roku. Żeby utrzymać to tempo wzrostu, musi gwałtownie zwiększyć zużycie ropy
Pekin negocjuje już ze wszystkimi największymi eksporterami: Arabią Saudyjską, Wenezuelą, Irakiem oraz Iranem. Inwestuje też w Azji Środkowej oraz w Afryce: Nigerii, Angoli, Nigrze, Algierii oraz Libii. Zapotrzebowanie Państwa Środka na ropę wzrosło w marcu 2010 roku aż o 12,8 proc. w porównaniu z marcem roku ubiegłego. To oznacza, że teraz Chiny zużywają dziennie 8,12 mln baryłek, a pod koniec roku zapotrzebowanie osiągnie poziom 9,2 mln baryłek. To już prawie połowa tego, co zużywają Amerykanie.
Popyt napędzają nie tylko Chińczycy, ale też wszystkie duże kraje. Na Zachodzie dobiega końca recesja, zaś kraje Trzeciego Świata modernizują się w gwałtownym tempie. - USA wychodzą z kryzysu. Podobnie coraz większe zapotrzebowanie na surowce odnotowuje się w Brazylii czy Indiach - mówi brytyjski analityk Erik Eyster z London School of Economics.
To Chiny jednak najaktywniej poszukują nowych dostawców ropy. Są pod ścianą - tylko w ubiegłym roku w kraju sprzedano 13 mln nowych aut, a ropy lub surowców z jej przetwarzania potrzebują te sektory gospodarki, które podtrzymują dwucyfrowy wzrost gospodarczy. Amerykańscy naukowcy wyliczyli, że jeśli Pekin nadal będzie się rozwijał w szybkim tempie, w 2020 roku prześcignie USA i stanie się największym konsumentem ropy na świecie. Z ich obliczeń wynika również, że jeśli konsumpcja ropy w Chinach na głowę, która teraz wynosi 0,006 baryłki dziennie, zbliży się do amerykańskiej - 0,064 baryłki, tylko do zaspokojenia chińskiego apetytu potrzebne będzie aż siedem nowych Arabii Saudyjskich.
Właśnie dlatego Pekin flirtuje z Wenezuelą, której znane zasoby ropy są szacowane na 79 mld baryłek. Negocjowanie z Hugo Chavezem jest o tyle łatwe, że prowadzi on ideologiczną wojnę z USA.
Chińczycy zacieśniają też stosunki gospodarcze z Arabią Saudyjską, krajem posiadającym największe złoża ropy. - Każdego miesiąca przyjeżdża tu kilka naszych delegacji - powiedział kilka dni temu "New York Timesowi" pracownik chińskiej ambasady w Rijadzie. Pekin jest też obecny w Iraku - podpisał m.in. kontrakt na eksploatację gigantycznych złóż Rumaila. Jednocześnie gdy Zachód próbuje izolować przejawiający atomowe ambicje Iran, Chińczycy robią z nim interesy. W ten sposób wielka operacja, której celem jest zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego Chin, doprowadzić może do starć, przede wszystkim z USA.
O ile bowiem Waszyngton nie jest w stanie wpłynąć na ekspansję Chin w Wenezueli, o tyle nie zamierza przyglądać się chińskiej inwazji na Irak czy Arabię Saudyjską.
Piotr Czarnowski
piotr.czarnowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu