Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Biogazownie dostarczą taniej i czystej energii

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Polska może być unijnym liderem w produkcji biogazu, bo ma doskonałe warunki do rozwoju tej branży. Na dodatek bardzo by nam się to opłaciło.

Nowelizacja ustawy - Prawo energetyczne zapewnia możliwość wtłaczania biogazu do gazociągów dystrybucyjnych oraz wprowadza mechanizmy wsparcia finansowego dla inwestycji w biogazownie. Oto dziesięć powodów, dla których warto inwestować w biogazownie.

Polska ma 18,6 mln ha użytków rolnych (jesteśmy pod tym względem w ścisłej europejskiej czołówce), z czego około 4 mln ha wystarczyłoby do zaspokojenia naszych potrzeb żywnościowych. W Niemczech, które mają już 4,5 tys. biogazowni i są światowym liderem w tej branży, to odpowiednio: 17,3 mln ha i ok. 8,6 mln ha. Nic dziwnego, że polskie rolnictwo już boryka się z nadprodukcją żywności, mimo że w naszych użytkach rolnych duży udział mają ugory i grunty o słabych glebach, gdzie niespecjalnie opłaca się uprawa roślin jadalnych. Opłacałaby się tam natomiast uprawa roślin energetycznych - także tych z nich, które nadają się do produkcji biogazu, np. topinambura. To wszystko zaś oznacza, że mamy jedne z najlepszych w UE warunków do rozwoju tzw. rolnictwa energetycznego i produkcji biogazu.

Biogazownie to szansa na zwiększenie niezależności energetycznej Polski. Bez większego problemu możemy bowiem produkować tyle biogazu zawierającego dużo czystego metanu, ile wynosi nasz import błękitnego paliwa z Rosji. Polska importuje rocznie z tego kraju 10 mld m sześc. gazu. By wyprodukować taką ilość biogazu, wystarczyłoby 1,25 mln ha upraw roślin energetycznych. Tymczasem grunty rolne obrabiane u nas tylko dla dopłat unijnych to co najmniej 2 mln ha. Biogaz można by wykorzystywać także jako paliwo do aut. W kilku dużych miastach szwedzkich wszystkie tamtejsze autobusy i śmieciarki napędzane są biogazem.

Produkcja biogazu na dużą skalę mogłaby być sposobem Polski na to, by znacząco zmniejszyć u nas koszty wdrażania unijnego pakietu energetyczno-klimatycznego, zakładającego redukcję emisji CO2 o 20 proc. do 2020 roku.

Te koszty to przede wszystkim zakup uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Na razie polskie elektrownie mogą wypuszczać z kominów CO2 w większości za darmo (w ramach systemu limitów emisji tego gazu), ale to się zmieni. Z czasem będą musiały płacić za każdą wypuszczoną do atmosfery tonę gazów cieplarnianych.

Nie będzie to dotyczyć elektrowni bazujących na odnawialnych źródłach energii. Biogazownie emitują CO2. Ale rośliny, z których produkuje się biogaz, zaabsorbowały wcześniej - w trakcie cyklu wegetacyjnego - porównywalną do emitowanej w biogazowniach ilość CO2.

Ze zbiorników z gnojowicą w gospodarstwach ulatniają się duże ilości metanu, który 21-krotnie silniej wpływa na ocieplenie klimatu niż dwutlenek węgla. Jeśli rolnik ma biogazownię, gnojowica - zamiast stać w zbiorniku i emitować metan - jest od razu przerabiana na paliwo zaraz potem spalane. Dzięki temu ten problem znika.

Rozwój branży biogazowej, a wraz z nią rolnictwa energetycznego, dając rolnikom duże dodatkowe dochody, ułatwiłby modernizację oraz restrukturyzację polskich gospodarstw rolnych. Szacuje się, że w Polsce może powstać nawet 100 tys. mikrobiogazowni rolniczych. Ich właściciele mogliby się przemienić z rolników w przedsiębiorców energetycznych.

Ogromnym atutem biogazowni jest fakt, że dzięki nim można z zyskiem i bezpiecznie utylizować: odpady rolnicze, poprodukcyjne, śmieci pochodzenia organicznego, gnojowicę, osady w oczyszczalniach ścieków.

Rolnicy często wylewają gnojowicę na pola albo po kryjomu odprowadzają ją do strumieni i rzek, co - oprócz uciążliwości w postaci przykrego zapachu dla okolicznych mieszkańców - jest przyczyną zanieczyszczenia wód gruntowych i powierzchniowych.

Gnojowica zakwasza i zachwaszcza grunty. Jeśli przetworzy się ją na biogaz, produktem ubocznym tego procesu jest bezpieczny, organiczny nawóz, który na dodatek nie śmierdzi.

Biogazownie to szansa na lepsze perspektywy: dużo nowych miejsc pracy, wyższe dochody dla Polski B i C, czyli biednych gmin rolniczych pozbawionych przemysłu. W gminach rolniczych, o dużej powierzchni użytków rolnych, są najlepsze warunki do budowy tych instalacji z uwagi na duże zasoby surowca z upraw roślin energetycznych.

Produkcja biogazu z roślin energetycznych to bez porównania lepszy, wielokrotnie bardziej wydajny sposób na wykorzystanie rolnictwa w celach energetycznych niż biopaliwa pierwszej generacji. Przy produkcji biogazu wykorzystuje się całe rośliny, a nie tylko ich małe części jadalne, jak to jest przy produkcji bioetanolu i biodiesela.

Kolejną ogólnoświatową rewolucję technologiczną przyniesie nam energetyka - tę opinię podziela coraz więcej uczonych i przedsiębiorców. Jeśli Polska postawiłaby na bioenergię (a więc i na biogazownie), zaliczaną do jednego z najbardziej innowacyjnych segmentów współczesnej energetyki, byłaby szansa na znaczące zwiększenie innowacyjności polskiej gospodarki.

Koszt skutecznego wejścia na rynek z technologiami biogazowymi jest niewielki w porównaniu z innymi technologiami. To branża raczkująca i nie ma w niej wielkich, okopanych mocno producentów. Szanse ma niemal każdy, a więc także polskie firmy, które mogą wygrać z zachodnimi koncernami choćby dzięki niższym kosztom produkcji. Pierwsze rodzime technologie do produkcji biogazu już powstały.

Branża energetyczna straszy Polaków, że za kilka lat może nam zabraknąć prądu, bo bloki do produkcji prądu i sieci przesyłowe są mocno wyeksploatowane. Trzeba je wymieniać lub modernizować. Ma to kosztować dziesiątki miliardów złotych i podnieść drastycznie cenę prądu. Produkujące prąd biogazownie można dużo szybciej wybudować niż elektrownie węglowe i jądrowe. Są też kilka razy wydajniejsze od elektrowni konwencjonalnych - z tej samej ilości surowca produkują kilkakrotnie więcej energii.

Jacek Krzemiński

(Na podstawie prezentacji, wykładów i innych publicznych wystąpień prof. Jana Popczyka, a także z materiałów Konsorcjum Klaster 3x20)

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.