Koncern CEZ rezygnuje z planów budowy imperium
Czeska grupa energetyczna ma zamiar skoncentrować się na inwestycjach w kraju. Prezes Martin Roman jest bowiem pod coraz większą polityczną i ekonomiczną presją.
- Będziemy znacznie mniej niż w minionych latach przeznaczali na akwizycje. Chcemy skupić się na inwestycjach nuklearnych i innego typu w Czechach i na Słowacji - powiedział Martin Roman w wywiadzie dla Financial Times.
Te oszczędności oznaczają zmianę strategii CEZ, która od 2004 roku rozwijała się agresywnie w całej Europie Środkowej: kupowała elektrownie, kopalnie i sieci dystrybucyjne w od Turcji i Albanii po Bułgarię i Polskę. Ekspansję nakręcały gigantyczne zyski generowane dzięki dominującej pozycji w Czechach, gdzie ta kontrolowana w 70 proc. przez państwo firma ma 45 proc. rynku elektryczności.
Niskie koszty ogólne, związane z pionowo zintegrowaną strukturą, kopalnie, w których największe koszty już poniesiono, i elektrownie atomowe z niskimi kosztami operacyjnymi, a także wysokie ceny prądu wyznaczane przez sąsiednie Niemcy oznaczały, że CEZ, siódmy pod względem wielkości koncern energetyczny w Europie, ma jedną z najwyższych na kontynencie marż zysku.
- Każdy rząd chce, by firmy inwestowały lokalnie. My nie mieliśmy takiej możliwości. Generowaliśmy zbyt dużo gotówki - mówi Martin Roman.
To właśnie ma się zmienić wraz z decyzją CEZ o rozbudowie elektrowni jądrowej w Temelinie o dwa bloki, z możliwością budowy trzech kolejnych w Czechach i na Słowacji - inwestycja ma być warta około 20 mld euro. CEZ chce również wykorzystać swoje zasoby gotówkowe do zdobycia dominującej pozycji na czeskim rynku ogrzewania miejskiego.
Klimat polityczny również się zaostrzył. Czescy politycy są zajęci szybko narastającym zadłużeniem kraju i rozważają ideę pobrania bardzo dużej dywidendy. CEZ zdaje się również tracić swoje niezawodne dotąd wyczucie polityczne. W ostatnim czasie przegrał kilka legislacyjnych bitew, w których próbował przeforsować korzystne dla siebie rozwiązania.
Co bardziej niepokojące, firmę czeka dochodzenie Komisji Europejskiej, w związku z oskarżeniami, że nadużywa dominującej pozycji rynkowej. CEZ twierdzi, że UE nie powinna patrzeć na szerszy, wzajemnie ze sobą połączony rynek europejski, w którym CEZ ma tylko 3,5 proc.
@RY1@i02/2010/066/i02.2010.066.000.019a.002.jpg@RY2@
Fot. Bloomberg
Tłum. TK
© The Financial Times Limited 2010. All Right Reserved
Jan Cienski
Financial Times
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu