Najważniejsze, żeby złe nastroje nie zniechęciły inwestorów
Jesteśmy przygotowani na większe zapotrzebowanie na finansowanie inwestycji ekologicznych - mówi Krzysztof Telega, wiceprezes Banku Ochrony Środowiska
Według mnie udało się to dzięki konsekwentnej polityce państwa, stworzeniu takich mechanizmów ekonomicznych, które z jednej strony wymuszają pewne inwestycje związane z ochroną środowiska, a z drugiej strony do nich zachęcają. Mam na myśli m.in. system zielonych certyfikatów, ale i to, że na proekologiczne inwestycje została przeznaczona znacząca część przyznanych nam na lata 2007Ţ2013 funduszy unijnych. A także to, że na realizację ekologicznych zobowiązań Polski wobec UE zostały zapewnione duże środki w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej czy w wojewódzkich funduszach ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Według GUS w 2010 r. nakłady na inwestycje w dziedzinie ochrony środowiska w naszym kraju wyniosły prawie 11 mld zł, czyli więcej niż w poprzednich latach. 44 proc. z tej kwoty stanowiły środki własne inwestorów, 22 proc. środki zagraniczne, czyli przede wszystkim fundusze unijne, 14 proc. kredyty i pożyczki krajowe, 14 proc. - krajowe fundusze ekologiczne, czyli NFOŚiGW i wojewódzkie fundusze ochrony środowiska.
Moim zdaniem istnieją dwa zagrożenia. Po pierwsze środki unijne na lata 2007 - 2013 zostały już rozdzielone, więc w przyszłym roku nie będzie już można z tego źródła zdobywać dotacji na kolejne projekty, kolejne inwestycje. A to, jak pokazują wyżej wymienione przeze mnie liczby, bardzo istotne źródło. Tym bardziej, że inwestycje ekologiczne wymagają tego typu wsparcia i w wielu przypadkach nie byłyby opłacalne bez dotacji czy innej formy pomocy publicznej.
Drugim zagrożeniem jest fakt, że wielkość środków, jakimi dysponuje NFOŚiGW i wojewódzkie fundusze ochrony środowiska, zależy od koniunktury gospodarczej. Jeśli ona się pogorszy, to spadną też wpływy tych funduszy. Generalnie jednak rzecz biorąc, jeśli rząd będzie kontynuował politykę wsparcia regulacyjnego inwestycji w ochronę środowiska, w odnawialne źródła energii, dalej tworzył mechanizmy zachęcające do nich, to tych przedsięwzięć nie powinno ubywać. Nasz bank oczekuje np., że w energetyce odnawialnej inwestycji w następnych latach przybędzie. Dlaczego? Według analiz przeprowadzonych dla BOŚ Banku, Polska do 2020 r. powinna inwestować po 4 mld zł rocznie w odnawialne źródła energii (OZE), żeby wywiązać się z zapisów unijnego pakietu energetyczno-klimatycznego. Dotąd inwestowaliśmy w tę dziedzinę mniej. Dlatego teraz musimy te inwestycje zwiększyć i przyspieszyć.
Udźwignie je bez problemu. Fundusze własne polskich banków (wg KNF: "Informacja o sytuacji banków w I kw. 2011") to ponad 100 mld zł. A w OZE, przypomnę, musimy inwestować 4 mld zł rocznie. Problemem może być pogorszenie klimatu inwestycyjnego w wyniku zawirowań gospodarczych. Jeśli do pogorszenia tego klimatu dojdzie, prywatni inwestorzy będą mniej skorzy do inwestowania. Innymi słowy może brakować chętnych do budowania w Polsce kolejnych elektrowni wiatrowych czy biogazowni.
Jesteśmy do tego przygotowani. Już dziś jesteśmy bardzo aktywni w finansowaniu projektów związanych z energetyką odnawialną, mamy w swoim portfelu kredytowym np. wiele elektrowni wiatrowych. Od lat mamy pozycję lidera polskiego rynku w udzielaniu bankowych kredytów na inwestycje związane z ochroną środowiska. Chcemy tę pozycję utrzymać.
@RY1@i02/2011/238/i02.2011.238.21400030k.802.jpg@RY2@
Krzysztof Telega, wiceprezes Banku Ochrony Środowiska
Rozmawiał Jacek Krzemiński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu