Dziennik Gazeta Prawana logo

Azoty Tarnów same będą importowały gaz przez terminal LNG

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Grupa AT zamierza uniezależnić się od PGNiG. Jej dostawcą może być rosyjski Gazprom

Największa grupa chemiczna w naszym kraju przełamie monopol Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa w zakresie dostaw gazu ziemnego. AT zamierzają bowiem samodzielnie kupować surowiec za granicą i sprowadzać go za pośrednictwem świnoujskiego gazoportu - ustalił "DGP".

Skroplony gaz ziemny miałby trafić do spółek grupy - głównie Zakładów Chemicznych Police, ale również tarnowskich azotów i Zakładów Azotowych w Kędzierzynie (ZAK). AT wcześniej zarezerwowały też moce przesyłowe w gazociągu transgranicznym w Lasowie. Umożliwi to import z Niemiec 100 mln m sześc. gazu rocznie.

Wczoraj Jerzy Marciniak, prezes Azotów, potwierdził nam, że grupa przymierza się do wystąpienia do Polskiego LNG, spółki zarządzającej terminalem w Świnoujściu, o przyznanie określonych mocy odbiorczych w gazoporcie. Nie zdradził jednak jak dużych. - Decyzje w tej sprawie podejmiemy w ciągu najbliższego tygodnia. Na złożenie wniosku mamy czas do końca grudnia - przyznał Marciniak.

Procedura przyznawania tzw. mocy regazyfikacyjnych w terminalu LNG ruszyła w połowie listopada. Na razie 65 proc. puli z dostępnych 5 mld m sześc. gazu rocznie zarezerwowało tylko PGNiG. Z naszych informacji wynika, że o pozostałe 35 proc. starać będą się firmy chemiczne, PKN Orlen oraz spółki handlujące gazem.

Azoty Tarnów liczą, że dzięki importowi LNG grupa, która rocznie zużywa aż 1,2 mld m sześc. gazu, co stanowi aż 8 proc. krajowych potrzeb, znacząco obniży koszty produkcji. Rachunki za gaz ziemny stanowią bowiem 25 - 40 proc. kosztów spółek z tej branży. Gaz, który polska chemia kupuje od PGNiG, jest bardzo drogi. Za surowiec importowany z Rosji PGNiG płaci ok. 450 dol. za 1000 m sześc. (AT są i tak w dobrej sytuacji, ponieważ 60 proc. potrzebnego gazu PGNiG dostarcza spółce z okolicznych złóż, a taki surowiec jest nawet 4 - 5 razy tańszy niż importowany z Rosji).

Ceny rynkowe LNG są sporo niższe niż tradycyjnego gazu ziemnego. Firmy kupujące skroplony gaz są zatem bardziej konkurencyjne. Na taki surowiec postawili m.in. Hiszpanie, którzy poprzez terminale LNG importują ponad 70 proc. gazu, a także Francuzi (30 proc.) i Brytyjczycy (25 proc.).

PGNiG liczy, że spadek popytu na ze strony polskiej chemii na importowany Gazociągiem Jamalskim rosyjski gaz zrekompensuje sobie dostawami LNG. Jerzy Majchrzak, dyrektor Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego, rozwiewa jednak nadzieje koncernu. - PGNiG będzie sprowadzać LNG z Kataru, a ten nie dość, że jest drogi, to ze względu na skład nie nadaje się do produkcji chemicznej. Polskim firmom azotowym bardziej odpowiadałby tańszy gaz o gorszych właściwościach energetycznych. Niewykluczone, że taki dostarczy nam Gazprom - podkreśla.

Wczoraj rosyjski koncern oficjalnie poinformował, że jest zainteresowany eksportem LNG do Europy. Jewgienij Pronin, szef departamentu LNG w Gazpromie, stwierdził, że dostawy skroplonego gazu mogą trafić właśnie do Polski, krajów bałtyckich i Finlandii.

@RY1@i02/2011/235/i02.2011.235.00000110j.802.jpg@RY2@

Chemia uniezależnia się od PGNiG

Michał Duszczyk

michal.duszczyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.