Polska wciąż mniej energooszczędna od przeciętnej w Unii Europejskiej
Polskie gospodarstwa domowe zużywają coraz mniej energii na ogrzewanie, ale konsumują za to coraz więcej prądu. Energochłonność polskiej gospodarki od 20 lat systematycznie spada. Wciąż jest jednak ona dużo wyższa od unijnej średniej
Takie wnioski płyną z ostatnich danych GUS, dotyczących efektywności energetycznej w Polsce. Zużycie energii w naszym kraju spadało wyraźnie od 1996 r., a od 2002 r. znów rosło. W 2009 r. kryzys zatrzymał ten wzrost, ale od zeszłego roku zużycie znów rośnie, a wraz z nim ceny nośników energetycznych.
W naszym kraju najwięcej energii zużywają gospodarstwa domowe (31 proc. zużycia) i przemysł (prawie 30 proc.). Jak jest z ich energooszczędnością?
W polskich gospodarstwach domowych tzw. wskaźnik zużycia energii (w przeliczeniu na 1 mieszkanie) spadł od 1994 roku o ponad 60 proc. Trzeba jednak przy tym uwzględnić, że w tamtym okresie ceny energii w Polsce były jeszcze bardzo niskie, co powodowało jej powszechne marnotrawstwo i nadmierne zużycie. Niemal wszystkie budynki były wówczas nieocieplone, co skutkowało ogromnymi stratami ciepła.
Od tego czasu wiele się zmieniło. W dużych miastach większość nowych domów jest ocieplonych styropianem i wełną mineralną. Ociepla się też wiele starych budynków. Stare i bardzo energochłonne piece, kotłownie i systemy grzewcze zastępuje się nowymi, bardziej oszczędnymi. Coraz powszechniej stosuje się u nas także inne energooszczędne rozwiązania - rolety termoizolacyjne, tzw. okna niskoemisyjne, rekuperatory, pompy ciepła itd. Skutek? Od 1993 r. średnie zużycie energii na ogrzewanie (w przeliczeniu na 1 m2 powierzchni mieszkalnej) spadło w polskich gospodarstwach domowych o połowę.
Rośnie jednak w nich konsumpcja prądu, bo wraz z rozwojem cywilizacyjnym przybywa sprzętów elektrycznych. Najpierw w polskich domach upowszechniły się komputery, drukarki, odtwarzacze wideo, a teraz coraz częściej pojawiają się w nich zmywarki, klimatyzatory i elektryczne maty grzewcze (instalowane pod podłogą). Według Głównego Urzędu Statystycznego od 1995 roku średnie zużycie prądu na jedno mieszkanie w Polsce wzrosło z 1600 do ponad 2000 kWh rocznie. Będzie zapewne dalej rosnąć. Zużycie energii w gospodarstwach domowych w Polsce (w przeliczeniu na jedno mieszkanie) wciąż jest o ponad 10 proc. niższe od unijnej średniej. A wynika to z faktu, że w krajach zachodnioeuropejskich w mieszkaniach i domach używa się o wiele więcej urządzeń elektrycznych niż u nas (w lokalach mieszkalnych powszechna jest tam np. klimatyzacja, co w Polsce jest jeszcze rzadkością).
Podobne zmiany przechodziła polska gospodarka. Jej energochłonność od 1990 r. zmniejszyła się dwukrotnie. To jednak jeszcze nie powód do hurraoptymizmu, bo dużo niższe niż 20 lat temu wskaźniki zużycia energii w gospodarce zawdzięczamy przede wszystkim przemysłowi, który wtedy był bardzo zacofany i marnował mnóstwo energii. Dużą jego część stanowił przemysł ciężki, m.in. hutnictwo, który jest bardzo energochłonny. Wiele ówczesnych zakładów przemysłowych zostało w wyniku transformacji gospodarczej zamkniętych, inne ograniczyły produkcję.
Trzeba też pamiętać, że energochłonność polskiej gospodarki jest wciąż o 25 proc. wyższa od unijnej średniej (przy uwzględnieniu tzw. parytetu siły nabywczej). Ta różnica jest znacznie większa, gdy porówna się Polskę z najbardziej rozwiniętymi i najnowocześniejszymi krajami UE. Takimi jak Niemcy czy Dania. Na pocieszenie można dodać, że w niektórych sektorach gospodarki różnicy między Polską a pozostałymi krajami unijnymi we wskaźnikach zużycia energii już prawie nie ma. W przemyśle przetwórczym np. wynosi ona jedynie 8 proc. (przy uwzględnieniu tzw. parytetu siły nabywczej), co wynika z tego, że ten sektor w Polsce w ostatnim dwudziestoleciu bardzo się unowocześnił. Od 1994 r. jego energochłonność średnio o ponad 9 proc. rocznie. W polskich hutach spadła zmniejszyła się ona w latach 1990-2009 o 39,8 proc., w cementowniach o 49,3 proc., a w fabrykach papieru o 55 proc. Dużo większy spadek energochłonności odnotowały w tym okresie przemysł spożywczy, tekstylny, maszynowy i środków transportu. W polskim przemyśle cementowym praktycznie zlikwidowano przestarzałą i bardzo energochłonną technologię produkcji tzw. metodą mokrą, dzięki czemu energochłonność polskich hut jest dziś zbliżona do unijnej średniej. To samo można powiedzieć np. o polskim przemyśle papierniczym.
Najbardziej energochłonne branże polskiego sektora produkcyjnego to hutnictwo, przemysł mineralny (m.in. cementownie i fabryki glazury oraz terakoty) i chemiczny, które odpowiadają za 60 proc. zużycia energii w całym sektorze przetwórczym.
Największą uwagę należałoby skupić dziś jednak na transporcie, bo tam najszybciej rośnie zużycie energii (paliwa są traktowane jako nośniki energetyczne). Tego trendu nie da się zatrzymać, biorąc choćby pod uwagę to, że nasza gospodarka stosunkowo szybko rośnie, wzrasta też nasza zamożność, a jednocześnie Polacy wciąż dużo rzadziej korzystają z samochodów niż mieszkańcy krajów zachodnioeuropejskich (roczne zużycie paliwa w przeliczeniu na jedno auto jest u nas o ponad 30 proc. niższe od średniej unijnej).
Powyższe zmiany bardzo dobrze ilustruje udział poszczególnych nośników energetycznych w zużyciu energii w Polsce. W 1999 r. wyglądał on następująco: prąd - 14 proc., ciepło - 13 proc., gaz - 12 proc., węgiel - 26 proc., paliwa ciekłe - 28 proc., pozostałe (m.in. biomasa) - 6 proc. Dekadę później był już wyraźnie inny: prąd - 16 proc., ciepło - 11 proc., gaz - 14 proc., węgiel - 18 proc., paliwa ciekłe - 33 proc., pozostałe - 8 proc. Te liczby mówią same za siebie.
@RY1@i02/2011/204/i02.2011.204.21400010a.803.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/204/i02.2011.204.21400010a.804.jpg@RY2@
Zużycie energii w gospodarstwach domowych w Polsce i Unii Europejskiej
Jacek Krzemiński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu