Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Ekonomiczne ogrzewanie domu

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

PIEC KONDENSACYJNY i ogrzewanie kominkowe to jedne z najbardziej energooszczędnych i ekonomicznych sposobów podgrzewania wody do kaloryferów i tej płynącej z kranu. Godne polecenia jest także ogrzewanie podłogowe

Na Zachodzie coraz rzadziej stosuje się w domach tradycyjne kotły grzewcze, zastępując je piecami kondensacyjnymi, opalanymi gazem albo olejem opałowym. Te drugie zużywają bowiem o co najmniej 10 proc. mniej energii niż zwykłe kotły. Gdy piec grzewczy pracuje, wydziela spaliny zawierające m.in. ciepłą parę wodną.

W tradycyjnym kotle ciepło zawarte w tej parze uchodzi razem z nią przez komin. W kondensacyjnym jest odzyskiwane. Taki kocioł jest bardziej energooszczędny jeszcze z kilku powodów. Oto jeden z nich: moc pieca dobiera się, biorąc pod uwagę, że będzie musiał ogrzać dom także podczas najsilniejszych mrozów. Problem w tym, że dni z takimi mrozami nie jest zbyt wiele i kocioł rzadko pracuje, wykorzystując całą swoją moc. A to bardzo przekłada się na koszty ogrzewania. W tradycyjnym kotle jest bowiem tak, że im mniej mocy używa, czyli im słabiej grzeje, tym mniej jest wydajny (to znaczy, tym mniej z danej ilości opału produkuje energii). To szczególnie dotkliwe jest latem, gdy kocioł ogrzewa tylko wodę płynącą z kranu i wykorzystuje niewielką część swojej mocy. To dlatego budowlańcy zalecają instalowanie kotłów o mniejszej mocy i dogrzewanie się podczas największych mrozów np. piecykami elektrycznymi. Tylko że to dodatkowo kosztuje. Ten kłopot odpada, gdy zdecydujemy się na piec kondensacyjny. Bo w jego przypadku jest z kolei tak, że im mniejszą moc wykorzystuje, tym bardziej jest wydajny. Dzięki temu szczególnie latem zużywa do ogrzania wody dużo mniej energii niż zwykły kocioł. Jedyna wada pieca kondensacyjnego to wyższa, czasem nawet o 50 proc., cena. Jednak ta inwestycja dość szybko się zwraca.

Jeszcze szybciej zwróci się nam ogrzewanie kominkowe z tzw. płaszczem wodnym, które zasila tradycyjne kaloryfery albo grzejniki podłogowe. Taki kominek palenisko ma zasłonięte żaroodporną szybą. Bo ciepło z niego nie ogrzewa bezpośrednio pomieszczenia, ale wodę do kaloryferów. Ma tę przewagę nad otwartym kominkiem, z którego duża część ciepła ucieka wraz ze spalinami przez komin, że właśnie nie traci w ten sposób energii. Dzięki stosunkowo niskiej cenie drewna możemy płacić za ogrzewanie domu takim kominkiem aż dwa razy mniej, niż gdybyśmy używali gazu czy oleju opałowego. Sęk w tym, że ta metoda jest dość czasochłonna, bo w kominku trzeba rozpalić i dokładać do niego drewna. Gdy wracamy z pracy, dom jest zimny, póki nie napalimy. Poza tym tylko w przypadku bardzo nowoczesnych i drogich systemów kominkowych istnieje możliwość regulacji grzania, np. nastawiając je na określoną temperaturę.

Tych wszystkich felerów nie ma ogrzewanie podłogowe, a używając go, można zaoszczędzić równie dużo energii. Dlatego że samoczynnie się reguluje, jeśli temperatura w pomieszczeniu sama rośnie, np. gdy mamy dużo gości albo jest bezchmurny dzień i przez okno wpada dużo słońca. Ale przede wszystkim dzięki temu, że zapewnia ono w domu tzw. komfort cieplny przy niższej o 2-3 stopnie temperaturze grzania. Bo nie grzeje tak intensywnie jak kaloryfery, więc ocieplane przezeń powietrze wolniej ucieka do góry i równomierniej rozchodzi się po mieszkaniu. Co oznacza, że w całym domu jest zbliżona temperatura, podczas, gdy w przypadku tradycyjnych grzejników, to im dalej od nich, tym zimniej.

Taki sposób ogrzewania nie jest jednak pozbawiony wad i ograniczeń. Po pierwsze grzejniki podłogowe są droższe (nawet o 50 proc.) od tradycyjnych. Po drugie, jeśli mają samodzielnie ogrzewać pomieszczenia, to można je zastosować tylko w dobrze ocieplonym domu. Nie grzeją one bowiem zbyt mocno ze względu na to, że podłoga nie może być za ciepła (w pokojach do 29 stopni Celsjusza).

Ich wadą jest spore ryzyko popełnienia błędów przy montażu, bo są one trudne do wykonania. Kolejną niedogodnością jest to, że ogrzewanie podłogowe umieszcza się pod warstwą betonowej wylewki. Grzejnikiem jest więc de facto beton. Z tego powodu nie da się szybko zmienić temperatury w pomieszczeniu i by ją podnieść albo obniżyć (bez otwierania okien) o 1-2 stopnie, trzeba kilku godzin. Na podłodze nie można też kłaść wykładziny i dywanu. Jeśli chcemy mieć podłogę drewnianą, to nie może być ona gruba. Czyli w zasadzie odpada klasyczny parkiet. Optymalne są płytki ceramiczne i kamień, bo one dużo lepiej niż drewno przewodzą ciepło. Z tych powodów projektanci zalecają stosowanie ogrzewania mieszanego: podłogowe tam, gdzie mamy terakotę (kuchnie, łazienki, ewentualnie salon), a kaloryfery np. w sypialniach. Ale nawet idąc na taki kompromis, zaoszczędzimy sporo ciepła.

Jacek Krzemiński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.