Sankcje uderzają we Włochy
KONCERN ENERGETYCZNY ENI najpierw stracił libijski rynek, gdzie robił interesy z Muammarem Kaddafim, teraz z powodu embarga nie może sprowadzać ropy z Syrii
Unijne embargo na dostawy ropy z Syrii, które Bruksela zamierza wprowadzić w tym tygodniu, zaszkodzi nie tylko finansom Baszara al-Asada. Brak syryjskiego surowca zaszkodzi też Włochom i ich największemu koncernowi energetycznemu Eni. Ta sama firma jest jednym z największych przegranych wojny domowej w Libii. Przez lata Rzym stawiał na Muammara Kaddafiego i dziś Eni nie jest mile widziane przez rebeliancki rząd.
Wprowadzenie naftowego embarga zdaniem unijnych dyplomatów jest najskuteczniejszym środkiem nacisku na syryjskie władze. Trwająca od połowy marca rewolta w kraju kosztowała życie 2 tys. osób - szacuje ONZ. Tymczasem handel surowcem jest jednym z najważniejszych źródeł dochodu al-Asada. 95 proc. ropy z Syrii trafia do państw UE.
Jak wynika z dokumentacji prowadzonej przez syryjskie porty, w lipcu aż połowa dziennych dostaw ropy przypadła na Włochy. Choć włoskie władze zapewniają, że syryjska ropa ma niewielki udział w dziennym imporcie surowca (ok. 1,3 mln baryłek), krajowy koncern energetyczny Eni już liczy straty. Wcześniej stracił rynek libijski, który generował 13 proc. zysków firmy. Jak przekonuje prezes Eni Paolo Scaroni, sytuacja poprawi się dopiero za około 18 miesięcy, gdy zostanie wznowiony import z Libii.
W sprawie Libii Eni lobbowało wręcz w Europie za zniesieniem sankcji wymierzonych w Kaddafiego. - Nakładając sankcje na Libię, strzelamy sobie w stopę. Nie odbierając stamtąd gazu, nie zapewniamy sobie bezpieczeństwa energetycznego - mówił w marcu Paolo Scaroni. Długo przekonywał, że wybuch rebelii nie popsuł relacji Eni z Trypolisem. Przez długi czas utrzymywał również stosunki z libijską Narodową Korporacją Naftową (NOC) kontrolowaną przez Kaddafiego.
Pozycję Włochów osłabia również to, że to właśnie niestabilne politycznie państwa są głównymi dostawcami ropy dla tego kraju. Jak wynika z danych włoskiego towarzystwa handlowego Unione Petrolifera, w ciągu ubiegłego roku Rzym siedmiokrotnie zwiększył dostawy ropy z Angoli, o ponad połowę z Iranu oraz dwukrotnie z Syrii w porównaniu z 2009 r. W tym samym czasie konkurencja Eni dążyła raczej do dywersyfikacji źródeł.
@RY1@i02/2011/166/i02.2011.166.000.008a.001.jpg@RY2@
Fot. AP
W trwającej od marca rewolucji w Syrii zginęło już dwa tysiące osób
Nino Dżikija
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu