Przebudowa technologiczna światowej energetyki już ruszyła
PROF. JAN POPCZYK: Brak opłat za emisję CO2 przyczyniłby się w Polsce do petryfikacji nieefektywnej energetyki. Korporacyjna energetyka będzie potrzebowała coraz więcej pieniędzy na pokrycie kosztów swojej działalności
Nie. Sprawa jest daleko bardziej skomplikowana. Prawdziwe kłopoty będą wówczas, kiedy energetyka w takich krajach jak Polska nie wejdzie na drogę modernizacji technologicznej. W ciągu ostatnich 15 lat pozorujemy reformy w elektroenergetyce, albo wręcz się cofamy. Konsolidacja przedsiębiorstw zapoczątkowana w latach 2006 - 2007 i twórczo rozwijana w latach następnych zwiększyła siłę tych, którzy rozwiązanie dla Polski widzą w modelach funkcjonowania energetyki - w obszarze organizacji, technologii, ekonomiki - ukształtowanych w Europie w latach siedemdziesiątych. Problem jest jednak taki, że ani Europa, ani świat na Polskę nie chcą i nie mogą czekać. Chiny, dlatego że gdyby czekały, to stracą historyczną szansę, którą daje im rozwój energetyki OZE/URE (odnawialna, rozproszona - red.), w której są już światowymi liderami po stronie produkcji ogniw fotowoltaicznych, kolektorów słonecznych, mikrowiatraków, mikrobiogazowni, ale także po stronie wielkości rodzimej energetyki OZE/URE. Europa, dlatego że gdy będzie czekała na Polskę, to do starej przegranej w dziedzinie konkurencyjności z USA dołoży nową przegraną z Chinami.
Redukowanie emisji CO2 ma głęboki sens z różnych punktów widzenia. Aby to dostrzec, trzeba się uwolnić od poglądu, że Chiny nie przywiązują wagi do środowiska. Ten pogląd trzeba zastąpić wiedzą. A ta musi bazować na faktach. Te są następujące. W 2010 roku Chiny przegoniły USA w zużyciu energii ogółem (punktem przecięcia było roczne zużycie 2,6 mld toe). Chińska energetyka emituje jednak mniej CO2 (5 mld ton rocznie) niż amerykańska (6 mld ton). Względnie, w stosunku do zużycia energii pierwotnej, emituje praktycznie tyle, ile Europa (ta ostatnia emituje 4 mld ton, przy zużyciu energii pierwotnej 2,1 mld ton). Moc zainstalowana w chińskiej energetyce OZE/URE wynosi natomiast 103 GW i jest to poziom dominujący na świecie. A po katastrofie w elektrowni Fukushima Chiny przyspieszyły jeszcze rozwój energetyki odnawialnej. Mianowicie podjęły decyzję o inwestycjach na rzecz dwukrotnego zwiększenia mocy zainstalowanych w ogniwach fotowoltaicznych w 2015 roku, z planowanych wcześniej 5 GWp do 10 GWp.
Po to, aby budować innowacyjną gospodarkę, aby włączyć się w wyścig technologiczny. Bo dzisiaj bardziej niż w sektorze zbrojeń, gdzie źródłem postępu była przez pewien czas fizyka jądrowa, innowacje powstają w przemyśle OZE/URE. Jest to rozwój technologii elektronowych, biotechnologii, teleinformatyki - Smart Grid.
Sprawę trzeba inaczej postawić. Przebudowa technologiczna światowej energetyki już ruszyła. Wygrają ci, którzy będą realizować redukcję CO2 za pomocą energetyki OZE/URE, czyli ze źródeł odnawialnych i rozproszonych. Ci, którzy nie przebudują energetyki węglowej przegrają, jeśli nawet nie będą płacić za emisje CO2. Przecież jest jasne, że brak opłat za emisje CO2 przyczyniłby się w Polsce do petryfikacji nieefektywnej energetyki, bo korporacyjnej energetyce przychodów na pokrycie kosztów nigdy nie będzie za wiele.
Nie trzeba być wizjonerem, aby dostrzec, że Chiny przejmą wszystko. Ale nie będzie to przemysł ciężki, będzie to przemysł OZE/URE. Przemysł ciężki chętnie zostawią Polsce.
Trafia pani w sedno. Jest dużo racji przemawiających za zastąpieniem etatystycznego podejścia w zakresie redukcji CO2.
Nie trzeba aż tak wysokiej opłaty. Wprowadzając podatek węglowy - ja to nazywam inkorporacją kosztów zewnętrznych do kosztów paliwa kopalnego - UE rozwiązałaby wiele narastających problemów. Największym problemem są funkcjonujące obok siebie systemy, opłaty za uprawnienia do emisji CO2 w systemie ETS, kary za przekroczenia emisji CO2 dla producentów samochodów, narodowe systemy wspomagania OZE, unijno-narodowe systemy ulg akcyzowych dla biopaliw. Są coraz bardziej skomplikowane i niespójne wewnętrznie. Innym problemem jest fakt, że redukcja emisji CO2 w horyzoncie 2050 o 80 proc., a w przypadku elektroenergetyki w skrajnym przypadku nawet o 95 proc., wynikająca z unijnej Mapy Drogowej 2050, oznacza eliminację paliw kopalnych, czyli utratę wpływów budżetowych państw członkowskich z akcyzy na energię i paliwa.
Brak jasnych rozwiązań równoważących utratę wpływów budżetowych państw członkowskich z akcyzy na energię i paliwa z jednej strony oraz niespójność podatków, opłat/kar za emisje CO2 i wspomagania OZE z drugiej strony osłabia wiarygodność Mapy Drogowej 2050 w społeczeństwie UE. Dlatego pilnie potrzebna jest budowa spójnego, jednolitego przekazu publicznego, właśnie z wykorzystaniem na starcie koncepcji podatku węglowego. I równoczesna likwidacja wspomagania OZE. Na obecnym etapie rozwoju technologii OZE/URE taki system, wprowadzany stopniowo, dobrze zarządzany, nie spowodowałby już dla UE nadmiernego ryzyka wzrostu cen paliw i energii, a także nie spowodowałby już zagrożenia jej bezpieczeństwa energetycznego.
@RY1@i02/2011/125/i02.2011.125.167.002a.001.jpg@RY2@
Fot. Andrzej Wawok
prof. Jan Popczyk, Politechnika Śląska
Rozmawiała Barbara Mathes-Cieszewska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu