Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

System wspierania energii z OZE i kogeneracji jest szkodliwy

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

HENRYK KALIŚ: System wsparcia dla odnawialnych źródeł energii i kogeneracji jest destrukcyjny dla konkurencyjności polskich odbiorców przemysłowych. Odbiorcy przemysłowi w krajach UE 15 nie są obciążani kosztami wspierania rozwoju energetyki odnawialnej i skojarzonej

Wpływ kolorowych certyfikatów jest destrukcyjny dla konkurencyjności polskich odbiorców przemysłowych. Koszt związany z ich zakupem przekracza w 2011 r. 40 zł za MWh i w oczywisty sposób wpływa na wzrost kosztów produkcji i rentowność prowadzonej przez nich działalności. Szczególnie szkodliwy jest system zielonych certyfikatów, który promuje energetykę systemową, a nie rozwój odnawialnych źródeł energii (OZE). Uprawnia on do uzyskiwania zielonych certyfikatów między innymi duże elektrownie wodne - o mocach powyżej 50 MW, które rocznie produkują łącznie powyżej 2 TWh energii. Elektrownie te pracowały i generowały zyski na zasadach komercyjnych już w momencie wprowadzania systemu.

Podobnie negatywnie oceniamy możliwość uzyskiwania zielonych certyfikatów dla energii produkowanej w technologii współspalania węgla i biomasy w elektrowniach systemowych. W ten sposób produkuje się rocznie ponad 4 TWh energii elektrycznej. Przynosi to co prawda spore przychody energetyce systemowej, prowadzi jednak do rabunkowej gospodarki leśnej, a poprzez zawyżanie cen biomasy i ograniczenie jej dostępności przyczynia się do problemów innych przemysłów, w tym papierniczego, meblowego i płyt drewnopochodnych. Ponadto rozwój systemowej energetyki odnawialnej opartej na spalaniu biomasy blokuje rozwój energetyki rozproszonej, która jest bardziej efektywna ekonomicznie i energetycznie (niższe zużycie paliw na transport biomasy oraz brak strat w przesyle i dystrybucji).

Obowiązujący system wspierania rozwoju OZE obowiązuje do 2017 r. i zawiera dwa mechanizmy powodujące systematyczny wzrost kosztów energii elektrycznej. Pierwszy związany jest ze wzrostem tego obowiązku - co rok trzeba kupować coraz więcej certyfikatów. Drugi wynika z tego, że opłata zastępcza wyznaczająca jak dotąd cenę jednostkową zielonego certyfikatu jest indeksowana z roku na rok wskaźnikiem wzrostu cen i usług ogłaszanym przez prezesa GUS. Tak więc nawet gdyby nie było wzrostu wolumenu obowiązkowego zakupu i tak koszt systemu ponoszony przez odbiorców byłby wyższy o coroczną inflację.

System wsparcia jednoczesnej produkcji ciepła i energii elektrycznej (zapisy tzw. rozporządzenia kogeneracyjnego) obowiązuje do końca 2012 r. Biorąc pod uwagę cele polityki energetycznej Polski, której jednym z priorytetów jest dwukrotny wzrost produkcji energii elektrycznej w wysokosprawnej kogeneracji do roku 2020, trudno sobie wyobrazić, by można to było osiągnąć bez przedłużenia funkcjonowania systemu wsparcia na lata po roku 2012.

Tego się spodziewamy. Polska energetyka, zgodnie z założeniami polityki klimatycznej będzie musiała zmienić swoją strukturę paliwową. Do roku 2030 produkcja energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych powinna wzrosnąć do poziomu 37 - 38 TWh rocznie, trudno więc mieć nadzieję, że stanie się to bez wpływu na wzrost końcowej ceny energii.

To dla przemysłu bardzo złe prognozy. Tym bardziej że według informacji Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu (FOEEiG), duzi energochłonni odbiorcy przemysłowi w krajach UE 15 nie są obciążani kosztami wspierania rozwoju energetyki odnawialnej i skojarzonej, a podejmowane próby harmonizacji polskich przepisów w tym zakresie jak dotąd nie przyniosły rezultatów.

Przygotowane przez Ministerstwo Gospodarki zapisy rozporządzenia "kogeneracyjnego", zwalniające najbardziej energochłonne polskie firmy z obowiązku zakupu czerwonych i żółtych certyfikatów nie mogą wejść w życie, bo według oceny Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) takie rozwiązanie jest niedozwoloną pomocą publiczną i powinno być poddane procedurze notyfikacji. W ten sposób w zgodzie z obowiązującym prawem polski urząd (UOKiK), finansowany między innymi ze środków wypracowanych i odprowadzonych do budżetu państwa przez producentów energochłonnych, odebrał im możliwość uzyskania rozwiązań, z których korzystają już od dawna ich unijni konkurenci.

My tego nie potrafimy wyjaśnić. Pracownicy UOKiK tłumaczą, że jeśli jakieś rozwiązanie pojawia się w nowym akcie prawnym, traktowane jest jako "systemowe" i jako takie notyfikacji nie wymaga. Jeśli natomiast w obowiązującym akcie prawnym wprowadza się nawet logiczną i uzasadnioną zmianę, to jest to już pomoc publiczna. Ponadto np. w Niemczech energetyka odnawialna i skojarzona nie są finansowane ze środków publicznych, ale poprzez system feed in tarif, czyli bezpośrednio przez przedsiębiorstwa energetyczne. Redukcja kosztów, jaką uzyskuje energochłonny odbiorca przemysłowy, jest więc finansowana komercyjnie. W Polsce środki ze sprzedaży świadectw pochodzenia trafiają do producentów energii, a w części pokrywanej przez opłaty zastępczej na konta Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW), i te UOKiK traktuje jako publiczne, a więc podlegające ustawie o pomocy publicznej. Zdaniem FOEEiG interpretacja ta jest błędna.

Na razie taka jest obowiązująca, wiążąca Ministerstwo Gospodarki wykładnia UOKiK. W ocenie FOEEiG jest to sprzeczne z logiką i interesem polskiej gospodarki. Jeśli tego typu rozwiązania funkcjonują w innych krajach UE, to powinny obowiązywać także w Polsce. Nie przyjmujemy argumentów, że oczywiście błędnych i niesprawiedliwych rozwiązań nie można skorygować.

Niestety nie, gdyż każda próba wprowadzenia zmiany obowiązujących przepisów, czy na poziomie ustawy czy rozporządzenia, będzie wymagało notyfikacji. Ponadto prace nad nowym prawem energetycznym trwają, ale bez udziału odbiorców końcowych. Uwagi do projektów ustaw czy rozporządzeń będziemy mogli wnosić na etapie prac parlamentarnych, ale tam jest to trudniejsze niż w trakcie pisania projektu ustawy. Mogą to robić organizacje zaproszone do konsultacji społecznych, ale przede wszystkim posłowie. Im proces legislacyjny jest dalej posunięty, tym wnoszenie poprawek jest trudniejsze.

@RY1@i02/2011/063/i02.2011.063.167.002a.001.jpg@RY2@

Fot. Piotr Waniorek

Henryk Kaliś, przewodniczący Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu, pełnomocnik zarządu ds. zarządzania energią elektryczną i pomiarami w Zakładach Górniczo-Hutniczych Bolesław

ROZMAWIAŁ DARIUSZ CIEPIELA

dziennikarz miesięcznika "Nowy Przemysł" i portalu WNP.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.