Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Na rynku ciepła ciągle jest miejsce na prywatyzację

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Blisko połowa polskich przedsiębiorstw ciepłowniczych wciąż pozostaje w rękach sektora publicznego. W prywatne ręce trafiły już jednak firmy w większości dużych miast

Co drugi Polak ogrzewa mieszkanie, kupując energię cieplną od systemowych przedsiębiorstw ciepłowniczych - wynika z danych Euroheat and Power, brukselskiej organizacji zrzeszającej przedsiębiorstwa z branży z ponad 30 europejskich krajów. Z takim wynikiem Polska jest jednym z liderów w tej dziedzinie. Lepszym wynikiem mogą się pochwalić Estończycy (53 proc. obywateli obsługiwanych jest przez przedsiębiorstwa ciepłownicze), Litwini (60 proc.), Duńczycy (61 proc.), Łotysze (64 proc.) oraz Islandczycy (99 proc.). Na drugim biegunie znajdują się Norwegowie (1 proc.), Włosi (4 proc.), Francuzi (8 proc.), Niemcy (14 proc.) Słoweńcy (17 proc.) oraz Austriacy (20 proc.). Pozostałe zapotrzebowanie na ciepło w tych krajach zaspokajane jest ze źródeł indywidualnych lub małych źródeł lokalnych. Co ciekawe, rozwój sieciowego ciepła popiera Unia Europejska, gdyż mniej zanieczyszcza ono powietrze i jest bardziej wydajne niż małe kotłownie.

Sieci w miastach

Wśród polskich miast liderem pod względem udziału ciepła sieciowego w całkowitym zużyciu jest Warszawa, gdzie aż 76 proc. mieszkańców korzysta z takiej formy ogrzewania. Nic dziwnego. Stolica posiada największą sieć ciepłowniczą w Polsce i jedną z największych w Europie, liczącą 1650 km długości. To blisko 9 proc. całej infrastruktury przesyłowej w kraju. Na kolejnych miejscach są Wrocław (62 proc. mieszkańców i przedsiębiorstw korzysta z ciepła sieciowego), Kraków (61 proc.), Łódź (60 proc.), Gdańsk (58 proc.) oraz Poznań (43 proc.).

Ograniczenia techniczne i ekonomiczne, tj. brak możliwości przesyłania ciepła na duże odległości, powodują, że rynki ciepła mają charakter lokalny i często obejmują obszar jednego miasta. Takie rynki tworzy zwykle kilka źródeł ciepła i jeden operator sieci ciepłowniczej. Z powodu takiej struktury rynków ciepła ceny energii cieplnej i usług sieciowych są regulowane przez Urząd Regulacji Energetyki. Mali dostawcy ciepła - poniżej 5 MW mocy - nie podlegają regulatorowi.

Przekształcenia własnościowe

W wyniku przekształceń własnościowych większość systemów ciepłowniczych w dużych aglomeracjach kontrolowana jest przez prywatne przedsiębiorstwa. Ponieważ jednak rynek jest bardzo rozdrobniony, według Urzędu Regulacji Energetyki w 2010 r. do sektora publicznego wciąż jeszcze należało 51 proc. udziałów, a tylko 19 proc. do prywatnego. To dlatego, że w Polsce nadal jest aż 476 firm wytwarzających ciepło, choć ich liczba od 2008 r. zmniejszyła się o ponad 8 proc. Pamiętać jednak trzeba o wspomnianych dwóch transakcjach na warszawskim rynku, których dane jeszcze nie uwzględniają.

Największym prywatnym właścicielem sieci ciepłowniczych w Polsce jest francuska Dalkia. Spółka działa w prawie 40 większych i mniejszych miastach. Dalkia została bohaterem jednej z największych transakcji na rynku dzięki kupieniu za 1,44 mld zł w lipcu 2011 r. od władz Warszawy Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Mniej więcej w tym samym czasie wycofujących się z Polski Szwedów z Vattenfalla, do których należały Elektrociepłownie Warszawskie, przejęło PGNiG, największy gracz na rynku gazu. W ten sposób w ciągu zaledwie kilku miesięcy zmienił się układ sił na najpotężniejszym rynku ciepła w Polsce i jednocześnie w całym kraju.

Innym dużym prywatnym przedsiębiorstwem ciepłowniczym w Polsce jest Fortum. Finowie są właścicielami sieci ciepłowniczych we Wrocławiu, w Częstochowie, Płocku, Świebodzicach oraz Zgierzu, a także elektrociepłowni w Częstochowie, Zabrzu, Bytomiu i Świebodzicach. Fortum ma w planach wybudowanie nowej elektrociepłowni zasilanej gazem we Wrocławiu. Na razie nie ma szans na przegonienie dwóch liderów w produkcji ciepła sieciowego, czyli spółek PGNiG Termika oraz francuskiego EDF. Koncern znad Sekwany jest właścicielem źródeł ciepła w Gdańsku, Gdyni, Zielonej Górze, Krakowie, we Wrocławiu i w Toruniu.

Spośród 19 sprzedawanych firm z dużych miast aż 13 było prywatyzowanych w latach 2001-2005. Ostatnie lata były pod tym względem raczej chude, bo w okresie 2006-2011 nie tylko sprywatyzowano na razie ledwie 6 firm, ale były lata - 2008 i 2010, w których transakcji nie było w ogóle. Przed kilkunastoma miesiącami eksperci Banku Zachodniego WBK szacowali wartość atrakcyjnych aktywów ciepłowniczych na 2-3 mld zł. Wśród kolejnych przedsiębiorstw ciepłowniczych, które mogą być sprzedawane przez gminy, analitycy wymieniali firmy z Radomia, Lublina, Bydgoszczy i Olsztyna. Na razie żadna z nich nie zmieniła właściciela.

Otoczenie prawne

Przedstawiciele branży podkreślają, że negatywny wpływ na proces prywatyzacji sektora ciepłowniczego mają niestabilność i nieprzewidywalność otoczenia prawnego. W ostatnich miesiącach w ciepłownictwie szerokim echem odbił się projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii, który likwiduje wsparcie dla technologii spalania węgla kamiennego z domieszką biomasy. Producenci ciepła dowodzą, że pogorszy to rentowność nowych elektrociepłowni i w efekcie nowe źródła nie powstaną.

@RY1@i02/2012/247/i02.2012.247.05000010b.802.jpg@RY2@

Udział ciepła sieciowego w całkowitym zużyciu ciepła

Koszt instalacji odsiarczania w największej polskiej elektrociepłowni Siekierki w Warszawie wyniósł 490 mln zł

Maciej Szczepaniuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.