Masowo inwestujemy w kolektory. To antidotum na wysokie ceny energii
Pojawiły się już nawet pierwsze małe elektrownie produkujące prąd ze słońca
Instytut Energetyki Odnawialnej oszacował, że gospodarstwa domowe zamontowały już ponad 500 tys. mkw. kolektorów słonecznych - to równowartość 70 pełnowymiarowych boisk piłkarskich. A jeszcze w 2000 r. mieliśmy zaledwie 21 tys. mkw. specjalnych luster, co stanowiło jedynie trzy boiska piłkarskie.
- Jeśli takie tempo wzrostu utrzyma się, to za siedem lat Polska znajdzie się na piątym miejscu w Europie pod względem liczby zainstalowanych baterii słonecznych, wyprzedzając m.in. Grecję, Austrię czy Portugalię - wróżą eksperci z IEO. Biorąc pod uwagę obecne zainteresowanie Polaków wykorzystywaniem energii ze słońca, rzeczywiście mamy na to duże szanse. Z najnowszych danych Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który dofinansowuje zakup i montaż kolektorów, wynika, że do końca sierpnia Polacy złożyli 28,8 tys. wniosków o dotacje do solarów, z czego tylko w ostatnim miesiącu wpłynęło ich prawie 2,5 tys. Zainteresowanie jest tak duże, że władze NFOŚiGW kilka tygodni temu zdecydowały się zwiększyć budżet na dopłaty z 300 do 450 mln zł.
Kolektory montują dziś nie tylko właściciele budynków jednorodzinnych, lecz także wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe, szpitale, kościoły i biurowce. Na przykład szpital miejski w Łodzi zainwestował w baterie 5,3 mln zł, a szpital w Łomży - 1,3 mln zł. Energię ze słońca czerpią już także placówki służby zdrowia w Głuchołazach, Nowym Sączu czy Siemiatyczach. I wszystkie liczą na to, że inwestycja szybko się zwróci. Szpital w Siemiatyczach do tej pory płacił za ogrzewanie pomieszczeń i wody 400 tys. zł rocznie. Dzięki 30 płytom fotowoltaicznym zamontowanym na dachu rachunki mają być niższe o 30 - 40 proc., co w skali roku da nawet 150 tys. zł oszczędności.
Pieniądze liczą też mieszkańcy spółdzielni Radogoszcz Zachód w Łodzi. Tam kolektory założono już ponad rok temu na kilku blokach. - Dzięki temu przez pół roku, czyli od marca do końca września, nasi spółdzielcy w ogóle nie ponoszą kosztów ogrzewania wody. A w pozostałych miesiącach płacą rachunki o 20 - 40 proc. niższe niż normalnie - zapewnia prezes spółdzielni Piotr Lebiedziński.
Błyszczące solary na dachach to znak rozpoznawczy wielu gmin w województwach małopolskim, podkarpackim, lubelskim i mazowieckim. Jedną z nich jest Grodzisk Mazowiecki, który pozyskał z funduszy unijnych ok. 6 mln zł na inwestycje w ekologiczne źródła energii. Dzięki tym pieniądzom 400 rodzin w mieście ma już na dachach baterie.
W Jaworznie z kolei dobiega końca instalacja solarów na dachu sanktuarium, gdzie 312 kolektorów ma produkować dziennie do 400 kWh energii.
Gdzie jest popyt, tam jest i podaż, więc siłą rzeczy szybko przybywa również firm, które chcą zarobić na słońcu. Głównie projektują i montują solary, ale pojawiają się również większe projekty. W gminie Wierzchosławice w Małopolsce powstaje elektrownia fotowoltaiczna zdolna wytwarzać dziennie 1 MW - to powinno wystarczyć do zapewnienia energii aż 2 tys. domów. Dotychczas w Polsce wybudowano cztery podobne obiekty, ale moc największej z nich sięgała zaledwie 0,1 MW.
Za siedem lat w Polsce będzie więcej baterii niż w Grecji
@RY1@i02/2012/182/i02.2012.182.00000060f.803.jpg@RY2@
500 tys. mkw. - tyle zajmują baterie słoneczne na polskich dachach
Ewa Wesołowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu