Dziennik Gazeta Prawana logo

Lody na patyku dla wszystkich urzędników

3 lipca 2018

Nie tylko my męczymy się właśnie z upałami. Męczą się też w Korei, gdzie kończy się sezon deszczowy i zaczyna prawdziwe lato, czyli ponad 30 stopni w dzień i 25-26 w nocy. Korea to oczywiście rozwinięty kraj, gdzie wiedzą, jak sobie radzić ze zbyt wysoką temperaturą, używając klimatyzatorów. Ale tegoroczne lato jest inne: są większe niż rok czy dwa lata temu trudności z zasilaniem tych klimatyzatorów, bo... niedawno ze względu na obawy o bezpieczeństwo zamknięto kolejne dwie elektrownie atomowe. Energetyka jądrowa jest dla Korei drugim co do znaczenia źródłem prądu po węglu. Skutek jest taki, że cały kraj musi oszczędzać prąd.

Jak to wygląda, opisuje autor bloga Korea Realtime na stronach "The Wall Street Journal": urzędy publiczne mają obowiązek zmniejszenia zużycia energii o 15 proc. w porównaniu z poprzednim latem, a klimatyzatory można włączyć, gdy temperatura w pomieszczeniu przekroczy 28 stopni Celsjusza. Na firmy nałożono inne ograniczenie: gdy działa klimatyzacja, nie wolno zostawiać drzwi otwartych na oścież. Ci, którzy łamią zakaz, mogą dostać karę w wysokości trzech milionów wonów (równowartość ponad 8 tys. zł). Rzecz dotyczy głównie sklepów, które ściągały z ulic spoconych klientów właśnie falą zimnego powietrza. Władze Seulu już wcześniej zapowiedziały, że dla oszczędności energii ograniczą kursowanie pociągów metra.

Sposobów na oszczędności podczas chłodzenia (się) w pracy jest więcej. Jedno z ministerstw zdecydowało się na zakup dla swoich urzędników chłodzących apaszek. Zawierają one środek, który w reakcji z wodą daje na kilka godzin uczucie chłodu. "Kupno chłodzących apaszek było jednym z 19 pomysłów zgłoszonych przez urzędników ministerstwa handlu, przemysłu i energii w konkursie na znalezienie sposobu na walkę z upałem w pracy. Inne pomysły dotyczyły m.in. kupna chłodzących mat, lodowych ręczników czy lodów na patyku dla urzędników publicznych" - cytuje ministerstwo autor bloga.

Jednym z prekursorów oswajania upałów był prezydent Park Geun-hye. Już w czerwcu mówił: "Nie ma sensu nosić garnituru ani nawet krawata w okresie, kiedy trzeba oszczędzać energię".

Efekty? Dzięki apaszkom urzędnicy podobno poczuli taką ulgę, że nie chcieli już włączać klimatyzacji. Firmy też podporządkowały się nowemu nakazowi. W lipcu w blisko 5 tys. sklepów w Seulu sprawdzono, czy przypadkiem nie pozwalają przez otwarte drzwi uciekać klimatyzowanemu powietrzu. Okazało się, że robiło tak tylko 3,3 proc. handlowców. Tylko, bo miesiąc wcześniej zakaz łamał niemal co trzeci sklep.

Nic dziwnego, że ministerstwo wydało pełne wdzięczności oświadczenie: "Dziękujemy ludziom za współpracę. Będziemy robić wszystko, żeby ograniczyć niedogodności". Ale zaraz pojawiło się jeszcze jedno: "Prosimy o dalsze wspieranie naszych wysiłków w celu ograniczenia zużycia energii aż do końca sierpnia, bo w najbliższych tygodniach niedobory energii będą jeszcze większe".

@RY1@i02/2013/152/i02.2013.152.00000070a.802.jpg@RY2@

Łukasz Wilkowicz zastępca kierownika działu branże i firmy

Łukasz Wilkowicz

zastępca kierownika działu branże i firmy

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.