Polityka energetyczna do poprawki
Kryzys i rozwój zielonej energetyki storpedowały w Europie budowę nowych elektrowni na węgiel i gaz o łącznej mocy 34 tys. MW. Branży brakuje stabilności, która pozwoliłaby długofalowo planować inwestycje
- Bezpieczeństwo dostaw energii, niezależność od importu paliw, ochrona środowiska - cele polityki energetycznej UE się nie zmieniają. Jednak teraz musimy jeszcze bardziej podkreślić konkurencyjność kontynentu, a bez taniej energii ona nie jest możliwa - mówił Jerzy Buzek, były premier i były przewodniczący Parlamentu Europejskiego podczas debaty pt. "Energia w Europie - w poszukiwaniu partnerstwa". Dyskusja odbyła się w trakcie sesji inaugurującej piątą edycję Europejskiego Kongresu Gospodarczego (European Economic Congress - EEC).
- Chcemy tworzyć miejsca pracy i walczyć z bezrobociem. Nie będzie jednak wzrostu w UE bez wspólnego rynku opartego na innowacyjności. W pierwszej kolejności powinien on zaistnieć na rynku energii. To nie jest zdrowa sytuacja, jeśli Tallin płaci dwukrotnie więcej za gaz niż Londyn - tłumaczył Buzek.
Marcin Korolec, minister środowiska, zwracał uwagę, że w ciągu kilku lat europejska gospodarka zostanie poddana poważnej próbie. - Dążymy do strefy wolnego handlu z USA. Za oceanem mamy kult taniej energii, podczas gdy w Europie przez instrument drogiej energii chcemy osiągać jakieś konkretne cele, np. w ograniczaniu emisji CO2. USA bez polityki klimatycznej redukują dwa razy więcej CO2 niż UE z kosztowną polityką klimatyczną - powiedział.
Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu, zauważył jednak, że realizowanie wspólnych celów w Unii jest trudne. - Europa mówi o wspólnych celach, ale to silniejsi realizują własne cele, często ignorując słabszych - mówił szef koncernu.
Zdaniem Krzysztofa Kiliana, prezesa PGE, największej grupy energetycznej kontrolowanej przez Skarb Państwa, kryzys w Europie wykazał potrzebę zdefiniowania na nowo polityki energetycznej nie tylko w skali europejskiej, ale przede wszystkim Polski. - Kiedy w 2009 r. powstawała polityka energetyczna, sytuacja była inna. Jednak jej podstawowe cele, jak choćby bezpieczeństwo dostaw, nie zmieniły się, ale trzeba się zastanowić, jak do nich dojść - mówił Krzysztof Kilian. Szef PGE podkreślał, że fatalny wpływ na konkurencyjność sektora ma rosnące znaczenie subsydiowanej energii elektrycznej produkowanej na farmach wiatrowych i przez elektrownie fotowoltaiczne. - Jak ma z nią wygrać energetyka konwencjonalna (na węgiel, gaz i z atomu - red.), która z takich narzędzi nie korzysta? - pytał.
Krzysztof Kilian zwracał także uwagę, że budowa wspólnego rynku, choć pożądana, jest bardzo kosztowna. - Tylko na wybudowanie niezbędnych połączeń transgranicznych dla energii elektrycznej i gazu trzeba wydać 100 mld euro - podkreślił.
Dariusz Mioduski, prezes Kulczyk Investment, wskazywał, że część kłopotów sektora wynika z braku odwagi politycznych liderów do podejmowania decyzji. - Brakuje mądrości i przywództwa. Dziś widzę tylko odwagę do jeszcze większych obciążeń podatkowych - podkreślał Mioduski.
Marcin Korolec wskazywał na dobre wyniki Polski w ograniczaniu emisji CO2. - W 2012 r. obniżyliśmy emisję CO2 o 3,2 proc., podczas gdy cała UE zaledwie o 1,4 proc. Realizujemy więc cele polityki klimatycznej z 2007 r. znacznie taniej, niż myśleliśmy. Ale mimo to w lipcu Parlament Europejski znów będzie głosować zmianę systemu, która nie jest dla nas korzystna - mówił Korolec.
- Energetyka potrzebuje stabilizacji. Tymczasem to decyzje polityczne pozostają dziś najważniejszym czynnikiem wpływającym na kształt prowadzonego biznesu. W efekcie znaczącego rozwoju zielonych źródeł energii w Niemczech zdarzają się dni, w których wsparcie dla 1 MWh przewyższa jego rynkową wartość - zwracał uwagę Filip Thon, prezes RWE Polska.
Paneliści zgodzili się, że trudno jest dzisiaj podejmować decyzje o rozpoczęciu inwestycji. - Energetyka chętniej wycofuje się z nich, bo ani sytuacja na rynku, ani otoczenie regulacyjne nie dają przewidywalności dłuższej niż kilka lat - mówił Dariusz Lubera, prezes Tauronu. Spółka w najbliższych tygodniach musi podjąć decyzję o budowie wartego 5 mld zł bloku węglowego w Jaworznie.
Kilian zaapelował o stworzenie stabilnej polityki energetycznej. - Potem stabilnego i przewidywalnego prawa. Tego dziś nie ma, nie tylko w Polsce - mówił, nawiązując do decyzji PGE anulującej budowę dwóch bloków na węgiel za 11,5 mld zł w Opolu. - Od 1 stycznia 2012 r. w całej Europie firmy zrezygnowały z budowy 34 GW mocy. Klimatu do inwestowania nie ma więc w całej Europie. - To państwo powinno posiadać takie narzędzie prawne, żeby zabezpieczyć stosowne moce, które uniemożliwią przerwanie dostaw energii w kryzysowym momencie - podkreśllał Kilian.
Uczestnicy panelu zgodzili się, że takim narzędziem może być rynek mocy, na którym część elektrowni otrzymywałaby opłatę nie za wyprodukowaną energię, ale za gotowość do jej wytworzenia.
@RY1@i02/2013/092/i02.2013.092.00000100e.802.jpg@RY2@
Materiały prasowe EEC
Uczestnicy energetycznej debaty (od lewej): Wojciech Kuśpik - prezes Grupy PTWP, Jerzy Buzek, Marcin Korolec - minister środowiska, Dariusz Lubera - prezes Tauronu, Mikael Lemstrom - prezes Fortum, Dariusz Mioduski - prezes Kulczyk Investment, Krzysztof Kilian - prezes PGE, Filip Thon - prezes RWE Polska, Pavel Cyrani - wiceprezes CEZ, Paweł Olechnowicz - prezes Lotosu, Surojit Ghosh - wiceprezes ArcelorMittal Poland
Maciej Szczepaniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu