Kompania Węglowa może uratować Opole
Decyzja PGE o skasowaniu inwestycji nie musi przekreślać szans na budowę
Dziś dojdzie do pierwszego spotkania przedstawicieli PGE z członkami konsorcjum wykonawczego niedoszłej inwestycji w Opolu. Nastąpi to kilkanaście dni po tym, jak PGE poinfomowała o rezygnacji z budowy dwóch węglowych bloków. Do Bełchatowa, gdzie odbęda się rozmowy, wybiera się Paweł Mortas, prezes Rafako, który razem z Polimeksem-Mostostalem i Mostostalem Warszawa miał budować obiekt. Jak ustalił DGP, podczas tego spotkania PGE oficjalnie poinformuje go o anulowaniu planów budowy siłowni o mocy 1800 MW za 11,6 mld zł.
Decyzja nie musi oznaczać końca projektu rozbudowy elektrowni w Opolu - wynika z naszych informacji. Kierownictwo PGE pracuje nad wstępnym planem wydzielenia inwestycji ze spółki. - Notowana na giełdzie PGE nie chce samodzielnie realizować węglowych bloków, bo analizy pokazały, że inwestycja nie jest dla niej opłacalna. Realizacja takiego projektu narażałaby zarząd na zarzuty o działalność na szkodę firmy. Opole może być atrakcyjne dla innych spółek z branży wydobywczo-energetycznej. Jest plan zainteresowania Kompanii Węglowej realizacją jednego bloku - zdradza jeden z członków rady nadzorczej PGE.
Kierowana przez Joannę Strzelec-Łobodzińską firma chce na Śląsku stawiać własny blok o mocy 900 MW. Inwestycja jest ciepło przyjmowana przez Ministerstwo Gospodarki, bo ma dać spółce pewne źródło sprzedaży do 3 mln ton węgla kamiennego rocznie. Problem w tym, że jak mówi DGP osoba znająca szczegóły rozmów Kompanii z partnerami z Chin, inwestorzy nie garną się do wyłożenia na stół co najmniej 51 proc. potrzebnego kapitału, czyli ok. 2,5 mld zł.
Powód? - Kompania ma problemy ze zbudowaniem portfela gwarantowanych odbiorców energii. Sama zaoferowała potencjalnym partnerom, że odbierze maksymalnie do 25 proc. energii. To za mało, by pozyskać finansowanie - mówi informator DGP.
Czy jednak Kompanii uda się znaleźć finansowanie dla jednego bloku w Opolu, skoro jak dotąd poległa na Śląsku? - PGE nie ma swoich kopalni, a Kompanii własnego węgla nie brakuje. To atut. Kompania może pójść śladami PGNiG, które kupiło Elektrociepłownie Warszawskie, żeby w przyszłości sprzedawać do nich swoje paliwo. Projekt być może uda się objąć wsparciem rządowym - mówi nasz rozmówca.
Taki scenariusz może zyskać poparcie, bo po skasowaniu inwestycji podniosło się larum, że Opole jest niezbędne do zabezpieczenia dostaw energii elektrycznej dla polskiej gospodarki.
- Nasuwają się pytania o cenę bezpieczeństwa energetycznego kraju. Bo gdy zarządzające systemem Polskie Sieci Elektroenergetyczne syngalizują, że w okolicach 2016 r. Polska może mieć problemy z deficytem mocy, to PGE rezygnuje z budowy jednej z kluczowych dla gospodarki inwestycji - twierdzi Maciej Bando, wiceprezes Urzędu Regulacji Energetyki.
Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii, nie chciał wczoraj komentować sprawy. - Trwają przygotowania do wyłonienia partnera do budowy bloku węglowego na terenie byłej kopalni Czeczott - zapewnił jedynie.
Być może temat Opola będzie dziś także przedmiotem obrad rady nadzorczej PGE. Niewykluczone, że nadzór otrzyma projekt zaktualizowanej strategii. To tym bardziej prawdopodobne, że kolejne spotkanie zaplanowano w czwartek. Pierwotnie koncern planował prezentację odświeżonej strategii 26 marca, ale do tego czasu nie udało się zamknąć dokumentu. Z krążących po rynku informacji wiadomo, że zaktualizowana strategia ma się opierać na trzech filarach: elektrowniach spalających węgiel brunatny, energetyce odnawialnej i gruntownej renowacji istniejących mocy wytwórczych.
@RY1@i02/2013/074/i02.2013.074.00000100e.802.jpg@RY2@
Anulowane i zagrożone inwestycje energetyczne
Maciej Szczepaniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu