W górnictwie trzeba myśleć w perspektywie kilkuletniej
Roman Łój: żeby ograniczać koszty, musimy zwiększać wydajność
Jak ocenia pan rok 2012?
Po stronie sukcesów mamy program emisji obligacji zabezpieczonych, który w sposób istotny rozwiązał nasze problemy z płynnością finansową. Ponadto wykonanie znacznie większej ilości robót udostępniających, czyli przygotowanie lepszego frontu na przyszły rok, jak również efekty odmetanowania pokładów - w niektórych przypadkach znacznie lepsze, niż zakładaliśmy. Po stronie sukcesów zapisać też trzeba sprawdzenie się metody specjalnego wentylowania niektórych zagrożonych wyrobisk przygotowawczych, czyli tak zwanej wentylacji kombinowanej.
Co należy uznać za porażkę?
Na minusie znalazło się to, co jest solą naszej działalności, czyli poziom wydobycia.
Dwa zdarzenia na początku minionego roku, plus wiele innych, których nie byliśmy w stanie przewidzieć, spowodowały, że nie zrealizujemy Planu Techniczno-Ekonomicznego w podstawowym obszarze naszej działalności, czyli w wydobyciu.
Czy rok 2013 będzie podobny do obecnego?
Zdecydowanie nie. Różnica polega na tym, że o ile w minionym roku przede wszystkim musieliśmy się skupić na zagrożeniach związanych z warunkami naturalnymi, to w tym podstawą naszych problemów mogą być zagrożenia zewnętrzne. Na zwałach w kopalniach i w zakładach energetycznych zalega ponad 15 mln ton węgla. Spadają ceny energii w miejscu jej wytworzenia. To powoduje, że możemy stanąć wobec istotnych problemów ze zbytem naszego produktu.
Mimo to zakładacie plany inwestycyjne?
W górnictwie nie da się patrzeć tylko na rok kolejny. Wielkość prac, jakie trzeba wykonywać, by wydobywać węgiel także za kilka lat, by mieć perspektywy rozwoju, w naszym wypadku trzeba liczyć w setkach milionów złotych rocznie. Po kolejnych analizach, dostosowywaniu inwestycji pod potrzeby aktualizacji naszej strategii, kwota, jaką musimy wydać na ten cel w przyszłym roku, to ok. 590 mln zł. W tym roku wydaliśmy 680 mln zł.
Jakie to będą inwestycje?
Priorytetem jest budowa poziomu 860 m w kopalni Mysłowice-Wesoła i połączenie go z poziomem 680 m, co poprawi wentylację i transport załogi. W planie mamy zakup dwóch kompleksów ścianowych dla kopalń Wujek i Mysłowice-Wesoła.
Żeby ograniczać koszty, musimy zwiększać wydajność, na którą wpływ ma oddalenie ścian i chodników od szybów zjazdowych. To problem dotarcia załogi do miejsca pracy, ale też dowiezienia tam sprzętu, materiałów.
Dlatego kupimy nowe kolejki spalinowe i przystosujemy więcej przenośników taśmowych do jazdy ludzi. Ma to wydłużyć efektywny czas poświęcony na pracę, a nie na docieranie do jej stanowisk. Drugą kwestią są warunki klimatyczne. Ze względu na wysokie temperatury wiele wyrobisk ma skrócony czas pracy, co także obniża jej końcową wydajność.
A co z testowaniem nowoczesnych technologii?
W trzecim kwartale 2013 roku powinien zostać uruchomiony podziemny generator zgazowania węgla na kopalni Wieczorek. Trwają tam działania prowadzone przez nas wspólnie z Akademią Górniczo-Hutniczą i Głównym Instytutem Górnictwa. Ponadto zamierzamy przystąpić do opracowania założeń projektu budowy elektrowni o mocy 40-60 MW, zasilanej w pierwszym etapie metanem z odmetanowania pokładów, a w drugim etapie gazem syntetycznym pochodzącym z podziemnego procesowania węgla. Zamierzamy również, na Bożych Darach, wybudować blok energetyczny opalany przerostami, mułami, czyli węglem słabym jakościowo.
@RY1@i02/2013/002/i02.2013.002.16700010a.803.jpg@RY2@
Roman Łój, prezes zarządu Katowickiego Holdingu Węglowego
Rozmawiał: Jerzy Dudała
Dziennikarz miesięcznika "Nowy Przemysł" i portalu WNP.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu