Nowy rok, a na froncie gazowym spokój
Niewiele osób się zorientowało, że wraz ze starym rokiem do przeszłości odeszła - że użyję określenia z filmów nieodżałowanego Stanisława Barei - "nowa świecka tradycja". Do niedawna koniec roku wiązał się z zamieszaniem wokół gazu. A to Gazprom groził nam, że bez aneksów do umowy gazowej zakręci nam kurki, a to redukował sprzedaż Ukrainie, a to ograniczał sprzedaż zagraniczną, aby sprostać popytowi wewnętrznemu nakręconemu przez silne mrozy. Tymczasem temperatura w Rosji biła ujemne rekordy, a problemów z gazem nie było. Wprost przeciwnie - Gazprom i PGNiG zafundowały nam prezent w postaci obniżki cen.
"Świat się zmienia" - mówiła Galadriela, królowa elfów, na początku filmu "Władca pierścieni". Ona te zmiany czuła w naturze, ale w naszym przypadku oznaką tych zmian jest gazowy spokój. Bo czasy, kiedy można było straszyć odbiorców zakręceniem kurka, mijają. Teraz lojalni odbiorcy gazu są na tyle ważni, że można ich nagradzać redukcją cen. A to dopiero początek, bo ten surowiec będzie tanieć. Podobnie jak pójdą w dół ceny innych paliw, zarówno ropy, jak i węgla.
O amerykańskiej rewolucji gazowej już napisano sporo. Było o tym, jak do niedawna jeden z największych importerów paliw zmienia się w ich eksportera i tylko patrzeć, jak amerykański surowiec zaleje rynki światowe i doprowadzi do gwałtownego spadku cen. Oczywiście, nie będzie tak tanio jak w USA, ale będzie znacznie taniej, niż jest obecnie.
Niskie ceny mogą negatywnie wpłynąć na tempo poszukiwań gazu łupkowego w Polsce, jako że stopień opłacalności wydobycia gazu (o ile jest on pod naszą ziemią) się zmniejszy, ale jednocześnie odbije się na całej gospodarce. W tej chwili spora część firm amerykańskich wraca na rodzimą ziemię, aby tam uruchamiać nowe fabryki.
Paradoksalnie obniżka cen paliw może ten proces zahamować. Jednym z argumentów za porzuceniem Chin są wysokie ceny transportu. Jednak przy niskich kosztach paliwa może się okazać, że produkowanie w Kraju Środka będzie się nadal opłacać. Zwłaszcza firmom europejskim, których działalność w UE jest mocno ograniczona przez różnego rodzaju przepisy, choćby ekologiczne, co podwyższa koszty, a także z powodu rozwiązań środowiskowych, które wkrótce mogą uczynić europejską energetykę nieprawdopodobnie drogą. Ci, którzy liczą na renesans przemysłu w UE, mogą się srodze rozczarować. Generalnie jednak o ile pierwsza dekada XXI wieku stała pod znakiem wysokich cen paliw, druga zapewne przyniesie ich niskie ceny i znacznie bardziej partnerskie stosunki między dostawcami a odbiorcami surowców energetycznych. Możliwe nawet, że ten trend będzie kontynuowany także w trzeciej dekadzie tego wieku, kiedy w USA w pełni ruszy produkcja ropy naftowej z łupków. Ja przynajmniej liczę, że wynegocjowana z Gazpromem obniżka będzie pierwsza z serii. I że może się okazać, że za parę lat to my będziemy w stanie straszyć rosyjską firmę ograniczeniem w odbiorze ich gazu, jako że terminal LNG pozwoli na przyjmowanie dużych ilości surowca skroplonego. Surowca, który w przeciwieństwie do sytuacji, gdy budowa ruszała, będzie również tani.
@RY1@i02/2013/002/i02.2013.002.00000070c.802.jpg@RY2@
Marek Siudaj kierownik działu branże i firmy
Marek Siudaj
kierownik działu branże i firmy
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu