Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie zmodernizujemy energetyki w pięć lat. Zielona rewolucja zabija gospodarkę

27 czerwca 2018

Unia postępuje nieracjonalnie. Przez restrykcyjne redukcje emisji CO2 przemysł ucieka w inne regiony świata - ostrzega Janusz Steinhoff

Zaostrzenie polityki klimatycznej będzie dla nas kosztowne?

Będzie, mamy średnio opołowę wyższą emisję CO2 przy produkcji prądu niż reszta UE, bo robimy go z węgla. Nasz poziom emisji to ok. tony CO2 na 1 MWh, podczas gdy elektrownia gazowa to 400 kg na 1 MWh. Bez zmiany surowców energetycznych jedynym kierunkiem redukcji emisji jest unowocześnienie podsektora wytwarzania energii.

Jakie daje to efekty?

Część elektrowni jest stara i ma niską sprawność, ok. 30 proc. Nowoczesne bloki, np. w Bełchatowie i Pątnowie, mają sprawność 44-46 proc. Zwiększenie sprawności o 1 proc. to redukcja emisji o 2 proc. Jak zwiększymy sprawność, zmniejszymy emisję.

Skoro mamy kłopot z węglem, to czemu nie zmienić nośników energii na gaz czy atom? Nawet mamy to w planach.

Na razie węgiel kamienny i brunatny są najtańsze. Oczywiście takie decyzje leżą w gestii zarządów spółek. One muszą się kierować rachunkiem ekonomicznym. I brać pod uwagę, że opłacalność produkcji energii z paliw stałych wraz ze wzrostem cen emisji CO2 będzie czynnikiem, który trzeba uwzględniać. Może być tak jak W USA, gdzie w elektroenergetyce doszło do zmiany węgla kamiennego na gaz. Ale cena gazu w USA to ok. 140 dol. za 1 tys. m sześc., a w Europie 350 dol. Więc obawiam się, że nawet przy kosztach emisji CO2 w wysokości 20 dol. za tonę nie będzie to opłacalne.

Jesteśmy skazani na węgiel?

Nie. Będziemy budować także elektrownie gazowe, by balansować nierówną podaż energii z farm wiatrowych. Ale o tym zdecyduje rachunek ekonomiczny. Jeśli koszty emisji uprawnień CO2 skoczą, jak prognozuje, Komisja, do 40 euro za tonę a w Europie także objawi się gaz łupkowy, to można się spodziewać tego samego co w USA. Ale na razie węgiel jest tańszy. Zresztą my nie jesteśmy największym producentem energii z węgla, jeszcze większym są Niemcy. Właśnie budują bloki o mocy 10 tys. MW, kiedy my - około 5 tys. Do tego Włosi budują 4 tys. MW, a Holandia 3,5 tys. MW. Na świecie buduje się obecnie około tysiąca elektrowni węglowych.

Wstręt do węgla to rodzaj hipokryzji ze UE?

UE postępuje nieracjonalnie, co widać w polityce ograniczania emisji CO2. Polska od lat proponuje, by nowe zobowiązania redukcyjne były powiązane z tym, co robi świat. Nie możemy być czołówką wyścigu, jeśli peleton jedzie w inną stronę. Jeśli to się nie zmieni, przemysł będzie się przenosił do innych regionów świata. To widać już dziś, np. firma BASF przeniosła produkcję z Niemiec do USA. Jak w takich warunkach tworzyć strefę wolnego handlu? Potrzebny jest realizm: nie jesteśmy w stanie zmodernizować swojej energetyki w ciągu 5 lat, wymienić w tym czasie bloków energetycznych o mocy 35 tys. MGWH. To bardzo kosztowne. Budowa 1 MGW mocy to koszt 1,3 mln euro.

Skoro Bruksela jest tak konsekwentna w chęci redukowania emisji CO2 kosztem węgla, to czy zarządy naszych spółek zdecydują się na nowe inwestycje?

Osobiście wątpię. To było widać już przy przymiarkach do budowy elektrowni w Opolu. Przedstawiciele branży mówią, że w obecnych warunkach takie decyzje są niepewne z punktu widzenia racjonalnego rachunku ekonomicznego. To wielki problem i potrzebne są rozwiązania wspierające energetykę, jak rynek mocy czy kontrakty różnicowe, które będą długofalowo czyniły takie inwestycje opłacalnymi.

@RY1@i02/2014/218/i02.2014.218.00000020b.802.jpg@RY2@

SZYMON ŁASZEWSKI

Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki

Rozmawiał Grzegorz Osiecki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.