Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Nasz węgiel w odwrocie

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 11 minut

Na świecie można mówić o renesansie branży, a poza lubelską Bogdanką górnictwo węgla kamiennego w Polsce jest w dramatycznej sytuacji

Kompania Węglowa, która wydobywa połowę tego surowca w Polsce, straciła w 2013 roku na jego sprzedaży aż 1 mld zł. W niewiele lepszej sytuacji jest drugi pod względem wydobycia Katowicki Holding Węglowy. Znacząco pogorszyła się też sytuacja Jastrzębskiej Spółki Węglowej, która jako producent bardziej rentownego (od węgla energetycznego) węgla koksującego jeszcze niedawno cieszyła się bardzo wysokimi zyskami i znakomitą kondycją finansową.

Polityka i praktyka

To dziwi w sytuacji, gdy na świecie, wbrew ekologom węgiel zdaje się wracać do łask. Jego globalne zużycie w 2010 r. wzrosło o 7,6 proc., w 2011 r. o 5,4 proc. (w Europie - o 3,3 proc.), w 2012 r. o 0,6 proc., a w ostatniej dekadzie - według danych Międzynarodowej Agencji Energii (MAE) - prawie o połowę. Zużycie węgla wzrasta m.in. w bardzo czułych na punkcie ekologii Niemczech. W pierwszej połowie 2012 r. koncern E.ON, największy producent energii elektrycznej w Niemczech, wyprodukował w tym kraju o 10 proc. więcej prądu z węgla niż w analogicznym okresie 2011 r., a RWE, gracz numer dwa w tej branży na niemieckim rynku - o 12 proc.

Przeciwników węgla te liczby mogą szokować. Tak jak dane z raportów o światowym rynku energetycznym, np. "BP Statistical Review of World Energy 2012" czy opracowania Międzynarodowej Agencji Energii pod tytułem "World Energy Outlook". Według tego pierwszego zużycie węgla na świecie wzrosło ostatnio bardziej niż konsumpcja gazu, przy jednoczesnym zmniejszeniu globalnego popytu na ropę. Konsumpcja węgla na świecie rośnie nieprzerwanie od ponad dekady. Najbardziej jednak zastanawia fakt, że znów coraz więcej zużywa go Europa, w tym wiele krajów Unii Europejskiej, której polityka klimatyczna ma na celu zniechęcać do produkcji energii z tego surowca. Tymczasem wiele krajów UE ostatnio wróciło do węgla. Według wyżej wymienionego raportu BP w 2011 roku zużycie "czarnego złota" w Hiszpanii wzrosło o 52 proc., w Portugalii - o 36,9 proc., w Bułgarii o 23,8 proc., a w Irlandii o 7,9 proc. Najbardziej wymowny jest jednak przykład bardzo proekologicznych od lat Niemiec, w których konsumpcja węgla w 2010 r. wzrosła o 6,7 proc., w 2011 r. o 1,2 proc., a w 2012 r. - o 4 proc. W kolejnych latach może nadal tam rosnąć (udział węgla w produkcji energii elektrycznej w tym kraju wynosi dziś 44 proc.). W związku z tym, że Niemcy, po awarii w Fukushimie postanowiły do 2020 r. zamknąć wszystkie swoje elektrownie atomowe, a ich produkcji prądu nie są na razie w stanie zastąpić instalacje bazujące na źródłach odnawialnych. Dlatego nasz zachodni sąsiad w ciągu najbliższych czterech lat chce wybudować aż 9 nowych elektrowni węglowych o mocy 8,4 MW, a także masowo wymieniać na nowe stare bloki energetyczne.

Zapotrzebowanie rośnie

Zamykanie elektrowni atomowych w Niemczech i Japonii to jednak tylko jeden z wielu powodów, dla których ostatnio rosło globalne zużycie węgla. Najważniejszym jest fakt, że na świecie - głównie za sprawą krajów rozwijających się, takich, jak Chiny czy Indie, ich szybkiego wzrostu gospodarczego oraz rosnącej liczby ludności na Ziemi - nieustannie i dość szybko rośnie konsumpcja energii (np. w 2011 r. zwiększyła się ona o 2,5 proc.). Według prognoz Międzynarodowej Agencji Energii (MAE) czy koncernu BP ten trend w najbliższych dwóch dekadach się utrzyma. MAE przewiduje, że globalne zużycie energii do 2035 r. zwiększy się o 1/3.

W Europie zużycie węgla od 2003 r. spadało, a zaczęło znów rosnąć w 2009 r., czyli w roku, w którym nasz kontynent najbardziej odczuwał skutki kryzysu i zaciskał pasa. W 2011 r. konsumpcja tego surowca radykalnie się zwiększyła w tych krajach UE, które miały największe problemy gospodarcze i musiały w związku z tym wdrażać najostrzejsze programy oszczędnościowe: w Hiszpanii, Portugalii i Irlandii. To pokazuje, iż Europa znów stawia na węgiel, dlatego że to dziś najtańsze źródło energii. Tak będzie jeszcze przez wiele lat. Według opublikowanego w 2013 roku raportu koncernu BP "Energy Outlook 2030" zużycie węgla na świecie w najbliższych dwóch dekadach będzie rosło i zwiększy się do 2015 r. o ponad 10 proc., z 3,6 mld ton tzw. ekwiwalentu ropy do 4,05 mld, do 2020 r. do 4,4 mld ton (o przeszło 20 proc.), a do 2030 r. do 4,6 mld (o prawie 28 proc.). Z kolei MAE prognozuje, że konsumpcja tego surowca może wzrosnąć do 2035 r. nawet o 65 proc.

Te prognozy potwierdzały dane za 2012 r. (zbiorczych rynkowych raportów za 2013 r. jeszcze nie ma), który w wielu krajach był kolejnym rokiem renesansu węgla. Wraca się do tego surowca, bo wciąż jest najtańszym źródłem energii, a dotknięta kryzysem nasza część świata szuka oszczędności. W 2012 r. znów paradoksalnie zużycie węgla wzrosło najbardziej w krajach UE, będącej przecież światowym liderem w walce z globalnym ociepleniem. W Wielkiej Brytanii i Hiszpanii zwiększyło się w zeszłym roku aż o 24 proc., a we Francji, szczycącej się dużym udziałem elektrowni atomowych w produkcji prądu, o 20 proc.

Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle, przynajmniej w polskim górnictwie węgla kamiennego? To splot kilku czynników. Po pierwsze za globalny wzrost zużycia węgla odpowiadają obecnie przede wszystkim kraje rozwijające się z innych kontynentów, które nie mają dużego wpływu na polski rynek węgla, takie jak Chiny czy Indie.Ostatni renesans węgla w UE, spowodowany m.in. zbyt drogą obecnie w Europie produkcją energii elektrycznej z gazu, nie wydaje się być jednak zjawiskiem trwałym. Przede wszystkim ze względu na politykę klimatyczną, która dyskryminuje produkcję energii z węgla, czyni ją coraz mniej konkurencyjną. Zwłaszcza przez odnawialne źródła energii, na które stawia już nie tylko UE, ale i takie kraje, jak USA, Japonia, Chiny, Indie, Brazylia, a nawet Rosja.

A u nas coraz mniej

W niektórych krajach, które dotychczas zużywały dużo tego surowca, jego konsumpcja już spada. Dotyczy to m.in. Polski, w której np. w 2012 r. zużycie węgla zmniejszyło się o 4 proc. Ma to miejsce także m.in. w Czechach oraz w Stanach Zjednoczonych, gdzie ów surowiec jest wypierany przez tani gaz łupkowy. W Polsce gaz nie jest tani, ale i tak wypycha on już z rynku - przynajmniej w przypadku ogrzewania budynków mieszkalnych - węgiel (przyczyniają się do tego unijne dyrektywy, wprowadzające coraz surowsze normy dotyczące zanieczyszczania powietrza i kary za ich łamanie, przez co gaz coraz częściej wygrywa z węglem). Bardziej wypierają go jednak u nas odnawialne źródła energii, których udział w krajowej produkcji prądu - zgodnie z unijnym pakietem energetyczno-klimatycznym - ma w Polsce rosnąć i sięgnąć w 2020 r. 15 proc. To - w połączeniu z obciążaniem elektrowni coraz większymi opłatami za emisję dwutlenku węgla - będzie oznaczać dalszy spadek zużycia węgla. Jeśli do tego dołoży się rosnący import tego surowca w Polsce, to mamy odpowiedź na pytanie, dlaczego polskie górnictwo węgla kamiennego doświadcza obecnie głębokiego kryzysu. Tak głębokiego, że Kompania Węglowa zdecydowała się ostatnio na tzw. przestój ekonomiczny, czyli kilkudniową przerwę w wydobyciu, bo miała za dużo niesprzedanego węgla na zwałach (4,7 mln ton o wartości około miliarda złotych).

Z drugiej jednak strony wciąż dobrze radzi sobie (notuje zyski i nie ma problemu dużych zapasów niesprzedanego węgla) lubelska kopalnia Bogdanka. Jej przykład pokazuje, że nawet w obecnych trudnych warunkach rynkowych na wydobyciu węgla kamiennego w Polce można zarabiać i to nawet tyle, by inwestować w nowe złoża.

@RY1@i02/2014/087/i02.2014.087.05000020b.802.jpg@RY2@

Jacek Krzemiński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.