Dziennik Gazeta Prawana logo

Kuszący czar elektrycznych samochodów

3 lipca 2018

TECHNOLOGIA Elektromobilność jest w ostatnich tygodniach bardzo modna. Mówią o niej przedstawiciele rządu i szefowie spółek z udziałem Skarbu Państwa. Oprócz słów są też już realne działania

Cztery koncerny energetyczne złożyły do UOKiK wniosek w sprawie powołania spółki ElectroMobility Poland. Jej celem - jak głoszą zgodne komunikaty wszystkich zainteresowanych firm - ma być stworzenie podstaw ekonomiczno-organizacyjnych, technologicznych i naukowych do kreacji i rozwoju elektromobilności w Polsce. Działalność spółki ma stymulować rozwój rynku pojazdów elektrycznych i rynków powiązanych, a także umożliwić polskim przedsiębiorcom konkurowanie na rynku unijnym i światowym. Spółka ma także stanowić platformę organizacyjną dla współpracy w zakresie elektromobilności przemysłu z jednostkami naukowymi i badawczo-rozwojowymi. Stworzy ona mechanizmy finansowania badań naukowych i prac badawczo rozwojowych w zakresie elektromobilności, zajmie się transferem wyników tych prac i stworzonych technologii do przemysłu i ich wykorzystaniem.

Można by to uznać za podłączenie się szefów państwowych firm pod głoszone przez wicepremiera Matusza Morawieckiego hasło rozwoju elektrycznego transportu w Polsce i wizji miliona elektrycznych aut jeżdżących po polskich drogach. Można, gdyby nie to, że po pierwsze elektromobilność nie jest rodzimym, politycznym wymysłem, a dziedziną, nad którą trwają prace w najbardziej rozwiniętych krajach świata. Warto również przypomnieć, że w przyjętej przez Komisję Europejską strategii Transport 2050 przewiduje się, że do 2050 r. Europa zastąpi samochody na konwencjonalne paliwa emitujące CO2 innymi pojazdami, zwłaszcza elektrycznymi. Drugim, ważniejszym argumentem, jest to, że niektóre firmy rozpoczęły prace nad elektromobilnością nieco wcześniej.

- Elektromobilność nie jest dla nas tematem nowym. Mamy już w tej dziedzinie pierwsze doświadczenia. W Jaworznie jeździ od tego roku nasz autobus elektryczny z systemem wymiennych baterii, na który mamy wyłączność w Europie. Wprawdzie jest to na razie pilotaż, ale z tym produktem chcemy wejść na szeroki rynek. Z kolei w Tauronie Dystrybucji jeżdżą samochody elektryczne w ramach naszej floty i testujemy infrastrukturę ładowania. Zakładamy, że niezależnie od projektu elektromobilności będziemy chcieli podjąć z samorządami szerszą współpracę dotyczącą przygotowania infrastruktury czy obsługi pojazdów elektrycznych - twierdzi Remigiusz Nowakowski, prezes zarządu Tauronu Polska Energia.

Warto również przypomnieć, że Tauron jest sygnatariuszem podpisanego w czerwcu listu intencyjnego między Narodowym Centrum Badań Jądrowych, Politechniką Warszawską i spółkami sektora energetycznego. Dotyczy on współpracy przy badaniach i analizach dotyczących rozwoju, promowania i upowszechniania elektromobilności Polaków, a szczególnie - współdziałania w uruchamianiu i wdrażaniu wyników prac naukowo-technicznych w tym zakresie.

Konkrety na razie mogą wydawać się skromne, ale też i nie należy ich traktować jako początek elektromobilnej ofensywy, ale raczej zwiad przed rozpoczęciem rzeczywistego boju. Jak wspomniał cytowany wyżej prezes Nowakowski, Tauron Dystrybucja wraz z Przedsiębiorstwem Komunikacji Miejskiej w Jaworznie sprawdzają elektryczny autobus. Ale - co znacznie ważniejsze - testują też infrastrukturę do jego eksploatacji, czyli przede wszystkim stacje ładowania. Co mają dać takie testy? Odpowiedzi na pytania dotyczące m.in. dostosowania sieci dystrybucyjnej, wpływu ładowania na parametry jakości energii w sieci dystrybucyjnej oraz wydajności często ładowanych baterii. Planowane jest również uruchomienie pilotażowej stacji ładowania i szybkiej wymiany baterii dla autobusów elektrycznych. Testy rozpoczęły się w lipcu i mają potrwać rok.

To nie pierwszy taki eksperyment Tauronu. W marcu spółka rozpoczęła testowanie czterech samochodów elektrycznych w Krakowie i Wrocławiu, chcąc przekonać się, na ile sprawdzą się one jako część firmowej floty. W projekcie nazwanym "Energia dla mobilności" sprawdza faktyczne parametry użytkowania czterech elektrycznych samochodów marki Nissan: dwóch osobowych dla pracowników załatwiających służbowe sprawy i dwóch minivanów m.in. dla serwisantów i monterów. Analizy mają m.in. ułatwić decyzję o ew. rozbudowie floty elektrycznych aut w spółce.

Te wszystkie badania mają nie tylko wspomagać rozwój nowych technologii, ale pomogą zidentyfikować, jakie bariery może w codziennym życiu napotkać ta nowa technologia.

Czy warto pakować się w elektromobilność i dlaczego mają to robić właśnie koncerny energetyczne? Wszak dotychczas samochody elektryczne były domeną firm motoryzacyjnych - także w Polsce z powodzeniem zajmuje się tym producent autobusów Solaris, podobne plany w ostatnich dniach ogłosił również Ursus. Jaka zatem może być rola koncernów energetycznych? Opracowanie i wdrożenie całej infrastruktury potrzebnej do rozwoju elektromobilności. A może się to okazać wyzwaniem nie tylko jakościowym, ale i ilościowym. Minister energii Krzysztof Tchórzewski szacuje, że wypuszczenie na polskie drogi miliona aut elektrycznych, tak jak zapowiadał wicepremier Morawiecki, zwiększy zapotrzebowanie na energię o 12-15 proc. - Patrzymy strategicznie na nowe obszary, które dają pewne szanse. Elektromobilność to element, który dzisiaj wydaje się jeszcze futurystyczną wizją. To jednak realny plan zabezpieczenia pokrycia spadającego popytu na energię elektryczną - zgadza się z tą oceną prezes Tauronu Remigiusz Nowakowski, który nie widzi nic dziwnego w tym, że za bary z elektomobilnością biorą się właśnie koncerny energetyczne. - A poza tym mamy jedną przewagę - nam jako energetyce będzie zależało na szybkim postępie prac. Koncerny motoryzacyjne z kolei nie rwą się do tego aż tak, bo wcześniej zainwestowały kolosalne pieniądze w rozwój samochodów spalinowych - stwierdził w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" prezes Tauronu.

Można też dodać, że prace nad tą nową dziedziną mogą oznaczać rewolucję nie tylko w dziedzinie transportu publicznego, ale i dać potężny innowacyjny impuls energetyce. Auta mogą być bowiem ładowane w specjalnych stacjach, ale inną ścieżką rozwoju jest wyposażenie ich w - odpowiednio lekkie z jednej strony i wytrzymałe z drugiej - wymienne baterie (jak autobus testowany w Jaworznie).

A tu dochodzimy do problemu, który stanowi obecnie główną barierę dla rozwoju energetyki odnawialnej, przede wszystkim wiatrowej i słonecznej - czyli magazynowania energii. I nawet jeśli nie spełnią się marzenia o milionie elektrycznych aut, to korzyści dla polskiego przemysłu, dla rodzimej innowacyjności, będą nie do przecenienia.

Narodziny rynku

Milion aut elektrycznych wicepremiera Morawieckiego to bardzo ambitne zadanie, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że rekordzista w produkcji aut elektrycznych koncern Nissan-Renault sprzedał 350 tys. aut elektrycznych, z czego 230 tys. to najpopularniejszy obecnie model LEAF, który trafił na rynek w grudniu 2010 r. Oprócz modelu Leaf Nissan sprzedaje także lekki pojazd użytkowy e NV200, oferowany od 2014 r. głównie w Europie i Japonii. Z kolei Renault produkuje model Zoe i dostawczego Kangoo Z.E. oraz dwumiejscowy pojazd miejski Twizy. Najpopularniejsza, zwłaszcza z Oceanem, Tesla, do końca ubiegłego roku sprzedała nieco ponad 100 tys. aut (z czego połowę w 2015 r.). W porównaniu do tradycyjnych aut nie są to oszałamiające liczby, ale widać wyraźne zwiastuny elektomobilnej rewolucji. Ford zapowiedział, że wykłada 4,5 mld dol. na to, aby do roku 2020 aż 40 proc. jego oferty stanowiły auta elektryczne i hybrydowe. Pod koniec tego roku Ford wypuści na rynek elektryczną wersję Focusa - Focus Electric, który będzie miał zasięg 160 km, a akumulator będzie się ładował w zaledwie 30 minut. Do skoku na rynek przygotowują się również niemieckie koncerny: Volkswagen chce w ciągu najbliższej dekady wprowadzić na rynek 30 modeli elektrycznych aut. SUV i limuzynę szykuje Audi, do wyścigu dołączają się również Mercedes i BMW. Według szacunków w tym roku na świecie może zostać sprzedanych 600 tys. elektrycznych aut.

@RY1@i02/2016/190/i02.2016.190.12600020c.801.jpg@RY2@

Auta elektryczne w krajach UE

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.