Kto jest kim w antracytowym biznesie
Od wybuchu konfliktu na Ukrainie w 2014 r. do dzisiaj na terytorium Polski według naszych szacunków na podstawie cząstkowych danych, jakimi dysponujemy mogło wjechać 150-200 tys. ton antracytu z terenów kontrolowanych przez separatystów. Rynkowa wartość 200 tys. ton to około 112 mln zł. Cena takiej ilości paliwa wyjeżdżającego z kopalń lub kopanek (nielegalnych kopalń i biedaszybów) z Zagłębia Donieckiego jest ponadsześciokrotnie niższa.
Różnica trafia do kieszeni przywódców ŁRL i DRL Ihora Płotnyckiego i Ołeksandra Zacharczenki. Z ustaleń DGP wynika, że kluczową, aczkolwiek niejedyną ważną postacią w tym procederze, jest Ołeksandr Melnyczuk. Jego nazwisko figuruje nie tylko w katowickiej spółce Doncoaltrade, ale również w rejestrach firm m.in. w Rosji, Wielkiej Brytanii, na Ukrainie i w kilku rajach podatkowych. Jeszcze w 2015 r. w papierach kolejowych bardzo często krajem pochodzenia paliwa była Ukraina. Dziś najczęściej czytamy, że zarówno kraj pochodzenia, jak i producent jest "nieznany". Ale antracyt z Donbasu zdradza zawartość siarki na poziomie 0,8-2 proc. Rosyjski surowiec ma jej zwykle poniżej 0,6 proc. ⒸⓅ
@RY1@i02/2017/202/i02.2017.202.00000060a.801.jpg@RY2@
Karolina Baca-Pogorzelska
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu