Niechciany rachunek za kryzys
Niemieckie landy włączają się w ofensywę przemysłu, który domaga się dopłat do cen energii, i próbują przekonać do swoich racji Komisję Europejską. Koncepcja, której przeciwstawiali się jak do tej pory kanclerz Olaf Scholz i przeciwni nowym wydatkom z federalnego budżetu liberałowie z FDP, wraca w postulatach szefów regionalnych rządów. W zeszłym tygodniu udali się oni do Brukseli i przekonywali o konieczności uruchomienia subsydiów Ursulę von der Leyen, omijając skonfliktowane wewnętrznie władze federalne.
Liderzy państw związkowych zdają sobie sprawę, że dopłaty dla przemysłu będą budzić kontrowersje nie tylko z punktu widzenia dyscypliny fiskalnej, lecz także granic pomocy publicznej w UE oraz równości konkurencji na jednolitym rynku. Sprzyja im jednak timing. Na niespełna rok przed wyborami europejskimi szefowa KE – jeśli będzie chciała przedłużyć urzędowanie na kolejną kadencję – nie może zignorować wpływowych landów rządzonych przez chadeków. Niemieckie regiony liczą, że Komisja co najmniej określi, jak skonstruować subsydia w sposób zgodny z prawem UE.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.