Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Niechciany rachunek za kryzys

12 września 2023
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Niemieckie landy włączają się w ofensywę przemysłu, który domaga się dopłat do cen energii, i próbują przekonać do swoich racji Komisję Europejską. Koncepcja, której przeciwstawiali się jak do tej pory kanclerz Olaf Scholz i przeciwni nowym wydatkom z federalnego budżetu liberałowie z FDP, wraca w postulatach szefów regionalnych rządów. W zeszłym tygodniu udali się oni do Brukseli i przekonywali o konieczności uruchomienia subsydiów Ursulę von der Leyen, omijając skonfliktowane wewnętrznie władze federalne.

Liderzy państw związkowych zdają sobie sprawę, że dopłaty dla przemysłu będą budzić kontrowersje nie tylko z punktu widzenia dyscypliny fiskalnej, lecz także granic pomocy publicznej w UE oraz równości konkurencji na jednolitym rynku. Sprzyja im jednak timing. Na niespełna rok przed wyborami europejskimi szefowa KE – jeśli będzie chciała przedłużyć urzędowanie na kolejną kadencję – nie może zignorować wpływowych landów rządzonych przez chadeków. Niemieckie regiony liczą, że Komisja co najmniej określi, jak skonstruować subsydia w sposób zgodny z prawem UE.

W tle nacisków są fatalne dane z niemieckiego przemysłu. W lipcu produkcja branż energochłonnych była aż o 11,4 proc. poniżej poziomu sprzed roku. To w dużej mierze skutek szoku, jakim dla niemieckiej gospodarki jest odcięcie od gazu, będącego jednym z filarów niemieckiego miksu energetycznego, a którego dostawy – przed ubiegłoroczną agresją na Ukrainę – w ponad połowie realizowała Rosja. Dolewając oliwy do ognia, w kwietniu Berlin doprowadził do końca proces wygaszania swoich reaktorów jądrowych.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.