Rosja okazała się bezbronna wobec nowych sankcji
Nie potwierdziły się obawy przed „kontruderzeniem” Kremla w europejskie gospodarki
Zapowiedź Kremla o planowanych cięciach marcowego wydobycia ropy naftowej o pół miliona baryłek dziennie oraz o zatrzymaniu dostaw do odbiorców, którzy „bezpośrednio lub pośrednio” stosują się do przyjętych przez kraje Zachodu limitów cenowych, nie przyniosła piorunującego efektu dla cen ropy naftowej. Pod koniec tygodnia notowania ropy Brent zareagowały wzrostami (o ok. 2 proc.), ale wczoraj ceny już się ustabilizowały.
Ograniczenie produkcji było jednym z trzech środków odwetowych za restrykcje, zapowiedzianych jeszcze w grudniu przez Władimira Putina. Ogłaszając decyzję o cięciach w zeszłym tygodniu Aleksander Nowak, wicepremier Rosji, stwierdził z kolei, że pomogą one przywrócić właściwe stosunki na rynku paliwowym. Coraz więcej ekspertów jest dziś jednak zdania, że redukcja wydobycia okazała się dla Moskwy po prostu nieunikniona w obliczu obniżonego zapotrzebowania na światowych rynkach i trudności w zastąpieniu europejskich rynków zbytu dla swoich paliw.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.