Zielonym przyspieszeniem w Putina
Bruksela planuje dodatkowe miliardy na zielone inwestycje, które mają pomóc w uniezależnieniu się od surowcowego szantażu Kremla, ale ambitne plany derusyfikacji na ten rok wymykają się jej z rąk
Podwyższenie z 40 do 45 proc. celu OZE na 2030 r., którym towarzyszyć ma uproszczenie procedur inwestycji w czyste źródła, oszczędzanie energii i panele słoneczne jako obowiązkowy standard w nowych budynkach – to główne propozycje przedstawione wczoraj w Brukseli w ramach unijnej strategii derusyfikacji, planu REPowerEU. W ciągu najbliższych pięciu lat Komisja Europejska chce przeznaczyć na działania w tym kierunku 210 mld euro dodatkowych środków. Przytłaczająca część unijnych pieniędzy ma zostać skierowana na zielone inwestycje, a tylko niewielka część – ok. 12 mld – na dywersyfikację źródeł dostaw surowców kopalnych.
Strategię odejścia od importu rosyjskich węglowodorów i całkowitego uniezależnienia się od szantażu energetycznego Kremla Komisja Europejska zapowiedziała tuż po wybuchu wojny w Ukrainie. Kierunkowym planem było enigmatyczne odejście od importu surowców z Rosji „tak szybko, jak to możliwe”. W praktyce jest już embargo na dostawy węgla. W przypadku ropy Bruksela zaproponowała embargo, które miałoby obowiązywać od przyszłego roku, jednak w wyniku węgierskiego weta negocjacje utknęły w martwym punkcie. Jeśli naftowe sankcje wejdą ostatecznie w życie, stanie się to najprawdopodobniej za cenę wyjątków dla co najmniej kilku państw. Odejście od najbardziej newralgicznego surowca – rosyjskiego gazu – miało nastąpić do 2027 r., a już do końca roku jego zużycie powinno zostać zredukowane o dwie trzecie. Niecałe 40 proc. surowca miało zostać zastąpione dostawami z alternatywnych źródeł, a pozostała część – oszczędnościami poczynionymi dzięki zastosowaniu alternatywnych paliw i technologii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.