Gazowe inwestycje pod znakiem zapytania
Plany redukcji zapotrzebowania na błękitne paliwo mogą oznaczać, że będzie konieczna ponowna ocena niektórych flagowych projektów, w tym pływającego terminalu LNG w Zatoce Gdańskiej
Coraz więcej pytań co do roli gazu w polskiej transformacji wynika z nowych strategii rządowych i komercyjnych oraz prognoz eksperckich. O perspektywie wzrostu zapotrzebowania na ten surowiec o 50 proc. – do 30 mld m sześc. rocznie z końcem dekady – mówi w dalszym ciągu Orlen. Podobnie perspektywy dla gazu widział jeszcze niedawno rząd. W obowiązującej wciąż wieloletniej polityce energetycznej przyjmowano, że przy wysokich cenach uprawnień do emisji CO2 zużycie błękitnego paliwa w polskiej gospodarce zbliży się do 28 mld m sześc. w 2030 r., a pięć lat później przekroczy pułap 30 mld m sześc.
Ale trzęsienie ziemi, jakie wywołały na unijnych rynkach rekordowe ceny gazu i zakłócenia jego dostaw z Rosji, skłania zarówno rząd, jak i spółki do rewizji wcześniejszych prognoz. Radykalne ograniczenie przewidywanego zużycia zapisał w swojej wieloletniej strategii Gaz-System. O ile w poprzednim tego typu dokumencie, przyjętym tuż przed gazowym kryzysem, na jesieni 2021 r., spółka spodziewała się w 2030 r. krajowego popytu na błękitne paliwo na poziomie 32–34 mld m sześc., obecnie prognozowane widełki to 24–28 mld m sześc. Operator nie spodziewa się także dalszego wzrostu zapotrzebowania, które we wcześniejszych przewidywaniach sięgnąć miało 34,7–37,5 mld m sześc. w drugiej połowie kolejnej dekady. Weryfikację oczekiwanej roli błękitnego paliwa zakłada także czekająca na akceptację rządu aktualizacja Polityki energetycznej Polski do 2040 r. Maksymalny przewidywany w niej pułap zapotrzebowania to 25–26 mld m sześc.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.