Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Wzrost cen uprawnień do emisji CO2 nie tłumaczy skali podwyżki

5 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Kacper Skalski: Uczestnicy rynku nie potrafią wskazać jednoznacznych przyczyn ostatnich wzrostów cen energii. Dlatego pojawiają się hipotezy, że mamy do czynienia z manipulacjami

Kacper Skalski radca prawny, ekspert prawa energetycznego w kancelarii Raczyński Skalski & Partners

Skąd opisywane podwyżki? Branża tłumaczy, że to wynika z nowych podatków narzuconych przez KE, ale URE ma wątpliwości.

Ostatnie wzrosty cen energii tylko częściowo można tłumaczyć wzrostem ceny uprawnień do emisji CO2, które wpływają na koszty wytwarzania energii. Jakie są inne przyczyny? Niestety nie ma racjonalnego wytłumaczenia. Uczestnicy rynku nie potrafią wskazać jednoznacznych przyczyn, dlatego pojawiają się hipotezy, że możemy mieć do czynienia nawet z manipulacjami na rynku energii.

 

Czy pana zdaniem rzeczywiście w grę może wchodzić zmowa cenowa? A jeśli tak, to czyja?

Jak wynika z informacji prasowych, do Urzędu Regulacji Energetyki złożone zostały zawiadomienia w zakresie podejrzenia o manipulacje na rynku energii. Oczywiście w skrajnym wypadku nie da się wykluczyć zmowy cenowej i tutaj widzę rolę zarówno Urzędu Regulacji Energetyki, jak i Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, by wyjaśnić tę sprawę. Warto podkreślić, że po wypowiedziach prezesa URE, iż urząd zajmie się wyjaśnieniem sprawy, ceny energii nieco spadły. Obecnie, po przejęciu aktywów francuskiego EDF przez grupę kapitałową PGE, większość krajowych mocy wytwórczych znajduje się w rękach jednego właściciela, czyli Skarbu Państwa. Uczestnicy rynku już w toku finalizowania ww. transakcji sygnalizowali, że takie skupienie aktywów wytwórczych w rękach jednego właściciela może mieć wpływ na konkurencję na rynku.

 

URE sygnalizował ewentualne wnioskowanie o zmiany w prawie, polegające chociażby na zwiększeniu obligu giełdowego i wyznaczeniu animatora dla rynku. Jakie byłyby skutki takiego działania?

Takie działanie jest na pewno potrzebne. Czy wpłynęłoby to na spadek cen energii, trudno jednoznacznie określić, natomiast na pewno zwiększyłoby płynność i wolumeny obrotu na rynku. A to pośrednio mogłoby wpłynąć na mniejsze wahania cen i stabilność rynku.

 

Czy mniejsi przedsiębiorcy mogą w jakikolwiek sposób obronić się przed podwyżkami cen prądu?

Niestety odbiorcy, którzy zawierali krótkoterminowe umowy na zakup energii, nie mają dużego pola manewru. Obecnie oferowane ceny na kolejne okresy dostaw są nawet o 50 proc. wyższe niż te, które płacili dotychczas. Przez kilka ostatnich lat ceny energii sukcesywnie spadały i przedsiębiorcy byli niejako przyzwyczajeni, że z każdym kolejnym rokiem cena jest trochę niższa, dlatego obecna sytuacja jest dla nich zaskoczeniem. Niestety, jeśli zebrać oferty od kilku sprzedawców energii, to okazuje się, że wszystkie uwzględniają ostatnie wzrosty na Towarowej Giełdzie Energii i nie ma możliwości zakontraktowania dostaw po cenach zbliżonych do lat ubiegłych. Co więcej, część sprzedawców – pomimo zawarcia umów na tzw. cenę stałą, która to powinna być niezmienna w okresie obowiązywania umowy – wprowadziła jednostronnie podwyżki nawet o 90 zł za MWh. W mojej ocenie część tych spraw może być przedmiotem sporów sądowych, jak i interwencji prezesa URE.

Rozwiązaniem długofalowym dla odbiorców energii mogą być inwestycje w efektywność energetyczną, a także we własne źródła wytwórcze, np. panele fotowoltaiczne. Inwestycje te wraz ze wzrostem cen energii stają się coraz bardziej atrakcyjne finansowo dla przedsiębiorców.  © 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.