Wstęp - Resort energii: chcemy zażegnać konflikt z Lasami. To przyspieszy inwestycje w kable
Ubiegłoroczne nawałnice z wielką mocą ukazały słabość napowietrznych linii energetycznych. Zwłaszcza tych przechodzących przez lasy, na które pospadały walące się drzewa. Prąd nie docierał do setek tysięcy odbiorców. Sposób na poprawę sytuacji oczywiście jest znany - to schowanie przewodów elektrycznych pod ziemię. Znane są też przyczyny, dla których nie da się tego zrobić od razu. To miliardy złotych na inwestycje, znacznie więcej niż na tradycyjne linie napowietrzne. A na dodatek między Lasami Państwowymi a przedsiębiorstwami energetycznymi iskrzy. Zarzewiem sporu są lokalne podatki. Przedsiębiorstwa dystrybucyjne płacą lasom za służebność przesyłu. Lasy zaś uiszczają gminom podatki. Te natomiast za tereny, po których przebiegają linie i na których stoją słupy, coraz częściej żądają nie skromnych stawek podatku leśnego, ale wielokrotnie wyższych stawek podatku od nieruchomości - takich jak w przypadku zakładów przemysłowych. I sądy je w tym popierają, wydały już kilkadziesiąt korzystnych dla gmin wyroków, które rykoszetem uderzają w energetykę. Jak wylicza rzeczniczka Lasów Państwowych Anna Malinowska, podatek leśny od 18 tys. ha to raptem 756 tys. zł (42 zł za 1 ha) rocznie, a podatek od nieruchomości zaś - 162 mln zł (9 tys. zł za hektar). Na dodatek trzeba się liczyć z tym, że gminy zażądają nie tylko kwot bieżących, ale też tych za pięć lat wstecz, a wtedy mówić trzeba o ponad 800 mln zł. Lasy straszą niewypłacalnością i wyciągają ręce do firm energetycznych. Te zaś nie bardzo mają się jak bronić, choć tłumaczą, że różnica między fabryką a jeżynowymi polanami pod drutami energetycznymi jest znacząca. Jak się dowiedzieliśmy, problem dostrzegł już resort energetyki i szykuje zmianę przepisów. To dobrze, bo spór trzeba szybko zażegnać. Urząd Regulacji Energetyki zobowiązał bowiem dystrybutorów do skrócenia przerw w dostawach prądu o połowę już do 2020 r. A biorąc pod uwagę to, jaki mamy klimat, nie da się tego osiągnąć bez wpuszczenia pod ziemię części sieci średniego napięcia, które w największym stopniu odpowiadają za przerwy w dostawach. ⒸⓅ
@RY1@i02/2018/054/i02.2018.054.183000700.801.jpg@RY2@
Zofia Jóźwiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu