Koncerny robią dobrą minę do złej gry
Prawie 2,6 mld zł – na tyle po półroczu szacują należne im rekompensaty cztery spółki kontrolowane przez Skarb Państwa. Pieniędzy jest za mało
Łączne przychody energetycznej wielkiej czwórki, czyli PGE, Tauronu, Enei i Energi, były w I półroczu o niemal 8,5 mld zł wyższe niż rok wcześniej. Zyski zwiększyły się o 0,4 mld zł. Ale tylko jedna z tych firm w ciągu ostatniego roku pozwoliła zarobić na swych akcjach. Ponad 7 proc. zyskały walory Enei. Pozostałe zanotowały dwucyfrowe spadki kapitalizacji. Podczas prezentacji wynikowych nie obyło się bez oczekiwanego przez inwestorów „zielonego zwrotu”, czyli zapewnień o tym, że zwiększą się inwestycje w odnawialne źródła energii (każda z tych firm na razie bowiem jest zaangażowana bezpośrednio lub pośrednio w aktywa węglowe).
Kluczowe są jednak sprawozdania finansowe. A w nich firmy zgodnie podkreślają niepewność związaną z szacowaniem przychodów. Wszystko przez chaos związany z ustawą prądową, która zamroziła ceny energii elektrycznej na poziomie z połowy ub.r. Sprzedawcy musieli dokonać karkołomnych obliczeń (algorytm wskazany został dopiero w sierpniowym rozporządzeniu), by przygotować korekty faktur dla klientów. To jednak na razie tylko korekty. Ustawa nie określa terminu zwrotu ewentualnych nadpłat. Energetycy mają czas do 7 października, by złożyć wnioski o rekompensaty do zarządcy rozliczeń, czyli spółki zarządzającej stosownym funduszem na ten cel (pieniądze pochodzą ze sprzedaży praw do emisji CO2).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.