Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Źródła odnawialne po kolejnym prawnym liftingu

21 lipca 2019
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Jest szansa, że na koniec grudnia 2020 r. 15 proc. wytwarzanej w Polsce energii będzie pochodziło z zielonych źródeł. Ustawa została znowelizowana. Choć z przygodami

Ustawa o odnawialnych źródłach energii od piątku ma nowe brzmienie. Na co pozwalają zmiany? Przepisy umożliwią przeprowadzenie tegorocznej aukcji dla odnawialnych źródeł energii (OZE) przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (URE), dzięki czemu, w opinii rządu, w zasięgu możliwości Polski będzie spełnienie unijnego celu udziału energii z OZE w 2020 r. (15 proc. w końcowym zużyciu energii). Przypomnijmy, że w projekcie planu klimatyczno-energetycznego złożonym w Brukseli na koniec 2018 r. przyznaliśmy, że jest to niewykonalne. W swoich uwagach Komisja Europejska nakazała nam jednak wypełnienie celu, a także zwiększenie ambicji udziału OZE w 2030 r. z deklarowanych przez rząd 21 proc. do minimum 25 proc.

Według ekspertki Konfederacji Lewiatan Darii Kulczyckiej Polsce nie uda się wyprodukować na czas odpowiedniej ilości prądu z OZE, żeby spełnić cel, ale Bruksela może odstąpić od sankcji, jeśli zobaczy, że sprawy idą w dobrym kierunku. – Rząd pokaże przynajmniej w 2020 r., że ma podpisaną odpowiednią liczbę umów na zakup energii z OZE, a po wyborach złagodzi też zapewne zasadę odległościową 10H dla wiatraków. To może przekonać Komisję – mówi DGP dyrektor departamentu energii i zmiany klimatu w Lewiatanie. Niesławne 10H to zapis z innej ustawy zwanej antywiatrakową, która umożliwia budowę farm na lądzie w odległości nie mniejszej niż dziesięciokrotność wysokości masztu od gospodarstw. W praktyce to ponad kilometr, a takich miejsc jest niewiele.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.