Czy wodór ma szansę zaistnieć w transporcie
W 2 002 r. Jeremy Rifkin opublikował światowy bestseller, przetłumaczony na 14 języków, zatytułowany „Gospodarka wodorowa”. Wieszczył w nim, że to bezemisyjna przyszłość sektora energii, a ogniwa wodorowe upowszechnią się nie tylko w transporcie, lecz też m.in. w laptopach, telefonach komórkowych czy odtwarzaczach DVD.
Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te prognozy. Szybki rozwój baterii litowo-jonowych skutecznie zablokował ekspansję ogniw wodorowych i w wielu sektorach gospodarki to paliwo nie ma juz szansy zaistnieć. Wciąż jest jednak szansa na to, aby wodór odegrał ważną rolę w dekarbonizacji gospodarki. Nie wszędzie elektryfikacja jest możliwa i nie wszystkie branże zostały jeszcze zdominowane przez baterie. Hutnictwo, rafinerie, cementownie czy ciężka chemia to kandydaci na objęcie wodorową rewolucją. Pierwiastek może też sobie świetnie poradzić z zastąpieniem paliw kopalnych w dużych systemach ciepłowniczych. Wiele wskazuje też na to, że transport przyszłości opierał się będzie właśnie na tym paliwie.
W transporcie drzwi są wciąż otwarte. Główny konkurent wodoru – baterie litowo-jonowe – wciąż się mierzą z wieloma problemami, których rozwiązanie wymagać będzie czasu i nakładów na badania i rozwój, ale też budowania efektu skali. Atut, dzięki któremu wodór może budować swoją przewagę, to gęstość energii – na kilogramie wodoru można przejechać więcej niż za pomocą ważącej kilogram baterii. A z tym się wiąże maksymalny zasięg, ciężar paliwa oraz czas „tankowania”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.