Jak się wybić na niezależność (energetyczną)
Ostatnie kilkanaście miesięcy to istna eksplozja energetyki obywatelskiej – za sprawą przede wszystkim rządowego programu „Mój Prąd” na dachach setek tysięcy polskich domów zagościły panele fotowoltaiczne. Wprawdzie drugi nabór do programu już się kończy, ale i tak domowa instalacja fotowoltaiczna staje się grą wartą świeczki
Fot. Shutterstock
Produkcja energii elektrycznej i ucieczka od rachunków za prąd wydaje się dość kuszącą perspektywą, zwłaszcza w obliczu rosnących cen energii. To – poza rządowym wsparciem – jedna z głównych przyczyn eksplozji popularności domowych paneli fotowoltaicznych. Energetyka prosumencka, przede wszystkim fotowoltaiczna, była w ostatnich latach najszybciej rozwijającym się segmentem branży.
Oczywiście potrzebne są inwestycje, ale wraz ze spadkiem cen paneli fotowoltaicznych i wzrostem ich wydajności perspektywa zwrotu z tej inwestycji nagle stała się realna. Czy dzięki temu możemy się uniezależnić od dotychczasowego dostawcy? Nie do końca. Energetyka słoneczna (podobnie zresztą jak wiatrowa) jest źródłem niestabilnym, nie możemy zatem polegać tylko na niej – zarówno w skali mikro naszego domu, jak i w skali makro – całego systemu energetycznego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.