Dziennik Gazeta Prawana logo

Faktoring odwrotny pozwala uzyskiwać rabaty

26 czerwca 2018

W dobie zatorów płatniczych odbiorca, który płaci za dostawę gotówką, jest na wagę złota. Nic dziwnego, że w związku z tym dostawca jest gotów dać kupującemu spory rabat (od 2 proc. do 10 proc. wartości faktury), jeżeli tylko - zamiast odroczonego terminu płatności - dłużnik płaci gotówką. Dostawcy chętnie godzą się na taką sytuację, bo udzielenie kredytu kupieckiego to przecież również ryzyko związane z tym, czy odbiorca w ogóle zapłaci.

Z drugiej strony firmy na ogół nie cierpią na nadpłynność i raczej nieczęsto zdarza się, żeby wychodziły z propozycją regulowania swoich zobowiązań z góry. Wręcz odwrotnie, oczekują, że dostawca udzieli im odroczonego terminu płatności - najlepiej jak najdłuższego. Tak więc mamy w tej sytuacji rozbieżne interesy dostawcy i odbiorcy.

Rozwiązaniem, które obydwu stronom pozwoli w takim wypadku osiągnąć swoje cele, jest faktoring odwrotny. Usługa ta polega na tym, że bank - w imieniu odbiorcy - spłaca faktury do dostawcy zaraz po ich wystawieniu, natomiast dłużnik spłaca fakturę do banku dopiero po określonym czasie, np. po 60 dniach. Dzięki takiej konstrukcji dostawca dostaje zapłatę od razu. To z kolei powoduje, że jest skłonny udzielić odbiorcy rabatu za płatność gotówkową. Odbiorca nie naraża zaś swojej płynności, ponieważ fakturę do banku spłaci dopiero po przykładowych 60 dniach od daty wystawienia. W sytuacji kiedy koszt faktoringu odwrotnego wynosi od 0,5 proc. do 1 proc. przy 30-dniowym terminie płatności, to koszt ten jest z nawiązką pokrywany przez rabat za płatność gotówkową. A zatem dostawca ma gotówkę z góry i nie ryzykuje braku zapłaty od dłużnika (bo fakturę od razu zapłacił bank), a odbiorca zarobił na rabacie, który przewyższa koszt faktoringu.

Należy pamiętać, aby o rabaty u dostawców pytać regularnie. Naprawdę warto robić to co jakiś czas, bo to, że rabaty nie są oferowane w danym momencie, wcale nie znaczy, że za miesiąc czy dwa taka okazja się nie pojawi i nie pozwoli uzyskać korzyści kosztowych. Zwłaszcza duże firmy, które żyją budżetami sprzedaży narzuconymi przez centrale, potrafią zaoferować naprawdę spory rabat, jeżeli np. wykonanie budżetu jest zagrożone.

Inna forma wykorzystania faktoringu odwrotnego ma z kolei miejsce wtedy, kiedy nasz klient ma dużą sieć dostawców. W takiej sytuacji najprawdopodobniej z jednej strony chciałby mieć dłuższe terminy płatności od tychże dostawców, żeby poprawić swoją płynność (oraz wskaźniki bilansowe), ale z drugiej strony nie chciałby tego robić kosztem pogorszenia płynności dostawcy. Jest na to rozwiązanie, bo dostawca może podpisać z nami umowę faktoringu odwrotnego i tym samym w prosty sposób wydłużyć terminy zapłaty do sieci dostawców. To rozwiązanie daje jednocześnie tymże dostawcom możliwość natychmiastowego zdyskontowania faktury w banku. Dzięki temu mają gotówkę od razu do ręki. Duży odbiorca osiąga w ten sposób swój cel, nie zaburzając jednocześnie sytuacji finansowej ważnych dla niego dostawców.

Usługa ta cieszy się szybko rosnącą popularnością na naszym rynku, ponieważ bez konieczności brania kredytu bankowego pozwala uzyskać korzyści zarówno dostawcy, jak i odbiorcy.

@RY1@i02/2013/151/i02.2013.151.13000020f.803.jpg@RY2@

Paweł Kacprzak, dyrektor ds. faktoringu w Raiffeisen Polbanku

Paweł Kacprzak

dyrektor ds. faktoringu w Raiffeisen Polbanku

@RY1@i02/2013/151/i02.2013.151.13000020f.804.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.