Firmy odczuły epidemię już w pierwszym kwartale. W drugi weszły z rentownością najniższą od 2009 r.
Nastąpił spadek wyniku finansowego dużych przedsiębiorstw o jedną czwartą – tak podaje GUS
Opublikowany wczoraj raport GUS o wynikach firm po pierwszych trzech miesiącach tego roku niesie ze sobą dwie informacje. Pierwsza: gdyby nie pandemia, to z gospodarką mogło być dobrze. Scenariusz pisany jeszcze bez koronawirusa o spowalniającej gospodarce nie musiał się wcale zmaterializować, bo duże firmy (a takie w tym przypadku monitoruje GUS) zwiększyły swoje inwestycje. Wydatki na ten cel wyniosły niemal 30 mld zł i były o 4,3 proc. wyższe niż rok wcześniej (nie uwzględniając zmian cen). To o tyle dobra informacja, że rok temu nakłady inwestycyjne rosły bardzo szybko (o 22,8 proc.), co oznacza, że baza do porównań była wyższa. Wzrost inwestycji był jedną z najbardziej wyczekiwanych wiadomości w polskiej gospodarce od wielu kwartałów, zwłaszcza inwestycji prywatnych.
Ale jednocześnie – i to jest druga, gorsza informacja – przedsiębiorcom spadła rentowność. Niektórzy ekonomiści – np. z banku Pekao SA – wiążą to już z pandemią, choć w I kw. jej skutki odczuwaliśmy najsilniej dopiero w drugiej połowie marca. Ale eksperci mogą mieć trochę racji, bo jak spojrzeć, komu wskaźniki rentowności spadły najbardziej, to prym wiodą zakwaterowanie i gastronomia. Rentowność obrotu netto w branży, która cierpiała najbardziej przez lockdown, zmalała z 1,8 proc. w I kw. 2019 r. do minus 7,9 proc. dziś. Dla całej grupy firm wskaźnik obrotu netto wyniósł 2,4 proc. i w porównaniu z pierwszymi kwartałami ostatnich lat był to najgorszy wynik od 2009 r.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.