Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Koniec ery bankowości za zero

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

W środowisku bankowym już od dłuższego czasu mówi się o nadejściu końca ery bankowości „za zero”. Jeszcze parę miesięcy temu banki w swych deklaracjach ograniczały się raczej do konieczności wprowadzenia opłat za prowadzenie rachunku lub za przelewy. Dziś już coraz częściej do głosu dochodzi mniej korzystny z perspektywy klientów scenariusz pobierania opłat za przechowywanie depozytów. Czyli innymi słowy – nominalnie ujemne oprocentowanie depozytów. Część banków zdecydowała się już na taki krok w odniesieniu do klientów korporacyjnych, jednak czy dotknie on również zwykłego Kowalskiego? Nawet sam przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Jacek Jastrzębski postawił takie pytanie na łamach DGP w ubiegłym tygodniu („Nie” nadzoru dla „ujemnego oprocentowania”, DGP z 22 kwietnia 2020), równocześnie stwierdzając, że „natura świadczenia ubocznego w postaci odsetek sprzeciwia się ustaleniu ich wartości na poziomie ujemnym”.

Biorąc pod uwagę słabsze wyniki sektora oraz wciąż obniżającą się rentowność kapitału, taki wariant może okazać się nieunikniony. Warto podkreślić, że to nie tylko wpływ pandemii, bo już przed nią można było usłyszeć od prezesów banków podczas prawie każdej debaty publicznej długą listę wyzwań. Wskazywali oni nadmierne przeregulowanie oraz obciążenie fiskalne sektora bankowego, które w sposób drastyczny przekłada się na stale obniżającą się rentowność kapitałów własnych. Jeszcze w 2019 roku wynosiła ona średnio 6,6 proc., co i tak było bardzo niskim wynikiem, plasując nas w ogonie Europy za krajami takimi jak Węgry czy Rumunia. Wydarzenia z 2020 r., których zresztą ciąg dalszy mamy także teraz, nie polepszyły tej sytuacji. Radykalne obniżki stóp procentowych do poziomów bliskich zeru bardzo mocno uderzyły w przychody odsetkowe banków, stanowiące ok. 70 proc. wyniku. Do tego dołożyły się problemy wynikające z pogorszenia jakości kredytów w związku ze słabszą kondycją przedsiębiorstw w dobie COVID-19 oraz dodatkowe odpisy będące pokłosiem kwestii kredytów frankowych. Efekt? Zysk netto sektora w 2020 r. obniżył się niemal o 50 proc. do 6,9 mld zł, co przekłada się odpowiednio na rekordowo niskie ROE wynoszące 3,3 proc. Dla przypomnienia – jeszcze 10 lat temu byliśmy jednym z najbardziej rentownych rynków europejskich i wskaźnik ten był dwucyfrowy.

W tak trudnych czasach dla banków do głosu dochodzi pomysł ujemnego oprocentowania depozytów. Aby jednak lepiej zrozumieć perspektywę sektora, przyjrzyjmy się bliżej mechanizmom, którym poddawany jest np. każdy 1 tys. złotych wpłacany do banku przez klienta. Jeżeli to tylko możliwe, bank będzie starał się jak najwięcej z ulokowanych depozytów przeznaczyć na udzielenie kredytów. Jest to podstawa działalności bankowej. Jednakże skala możliwej akcji kredytowej ograniczona jest z jednej strony czynnikami regulacyjnymi, z drugiej zaś rynkowym popytem na kredyt. A ten w czasach „nowej normalności” spada ze względu na ograniczanie inwestycji przez przedsiębiorstwa w kontekście niepewnej sytuacji rynkowej. Wyniki tegorocznej edycji naszego badania CEO Survey wskazują, że niepewność co do regulacji podatkowych oraz niepewny wzrost gospodarczy są najczęściej wymienianymi ryzykami w biznesie wskazywanymi przez prezesów polskich spółek (odpowiednio 90 proc. oraz 88 proc. wskazań) i są to zagrożenia wymieniane znacznie częściej niż na świecie. Stąd wiele firm decyduje się na odłożenie części inwestycji na lepsze czasy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.