Firmy odzieżowe między chińskim młotem a zachodnim kowadłem
By uspokoić chiński rynek i uniknąć bojkotu, część firm odzieżowych łagodzi swoje stanowisko w sprawie prześladowań Ujgurów
W odwecie za to, że administracja Joego Bidena, a także Unia Europejska, Wielka Brytania i Kanada nałożyły sankcje na Pekin za prześladowania Ujgurów, w Państwie Środka zaczęła się nagonka na zachodnie koncerny odzieżowe. W mediach społecznościowych przypomniano ubiegłoroczne oświadczenia tych firm, w których odcinają się od działań chińskich władz, zapewniając, że nie żerują na dramacie Ujgurów – muzułmańskiej grupy etnicznej tureckiego pochodzenia zamieszkującej prowincję Sinciang. Koncerny deklarowały, że nie korzystają z tamtejszej bawełny. Uznawana za jedną z najlepszych na świecie, jest ona sztandarowym produktem eksportowym tego regionu pożądanym na globalnych rynkach. A to, że jest zbierana przez osoby więzione w obozach pracy, radykalnie zmniejsza jej cenę. Szacuje się, że do przymusowej pracy przy zbiorach zmusza się pół miliona Ujgurów rocznie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.