Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Firmy odzieżowe między chińskim młotem a zachodnim kowadłem

31 marca 2021
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

By uspokoić chiński rynek i uniknąć bojkotu, część firm odzieżowych łagodzi swoje stanowisko w sprawie prześladowań Ujgurów

W odwecie za to, że administracja Joego Bidena, a także Unia Europejska, Wielka Brytania i Kanada nałożyły sankcje na Pekin za prześladowania Ujgurów, w Państwie Środka zaczęła się nagonka na zachodnie koncerny odzieżowe. W mediach społecznościowych przypomniano ubiegłoroczne oświadczenia tych firm, w których odcinają się od działań chińskich władz, zapewniając, że nie żerują na dramacie Ujgurów – muzułmańskiej grupy etnicznej tureckiego pochodzenia zamieszkującej prowincję Sinciang. Koncerny deklarowały, że nie korzystają z tamtejszej bawełny. Uznawana za jedną z najlepszych na świecie, jest ona sztandarowym produktem eksportowym tego regionu pożądanym na globalnych rynkach. A to, że jest zbierana przez osoby więzione w obozach pracy, radykalnie zmniejsza jej cenę. Szacuje się, że do przymusowej pracy przy zbiorach zmusza się pół miliona Ujgurów rocznie.

Władze Państwa Środka odrzucają te oskarżenia i mówią o niedozwolonej ingerencji obcych państw w ich wewnętrzne sprawy. I deklarują, że nie będą godzić się na naruszanie suwerenności. – Chiny nie są już Chinami 1840 r., a era, w której Chińczycy cierpieli z powodu hegemonii i zastraszania przez wielkie potęgi, już nigdy nie powróci – przekonywał Xu Guixiang, rzecznik władz prowincji Sinciang.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.