Wielkie plany polskich sieci franczyzowych
Franczyza to coraz bardziej popularna forma prowadzenia biznesu w Polsce. Tempo wzrostu na tym rynku zostało utrzymane, mimo stagnacji gospodarczej.
Według firmy konsultingowej Profit System, w 2009 roku przybędzie kolejne 3,5 tys. franczyzowych sklepów i punktów usługowych. Rok wcześniej ich liczba zwiększyła się o 4,3 tys. W przyszłym roku spodziewane są podobne wzrosty.
Wiele sieci zapowiada zwiększenie dynamiki rozwoju. Chata Polska, która w tym roku otworzyła 25 sklepów, w 2010 roku zamierza uruchomić 50. Nowe obiekty ma w planach także Sfinks. Sieć restauracji zamierza w I półroczu przyszłego roku otworzyć co najmniej 10 placówek. Z kolei Click Fashion, producent odzieży damskiej, który ma 11 sklepów własnych i pięć franczyzowych, do końca 2010 roku chce uruchomić kolejnych pięć salonów.
Nowe otwarcia zapowiadają też sklepy spożywcze Intermarché i z wyposażeniem wnętrz - Bricomarché. Jak mówi Marek Feruga, członek zarządu spółki ITM Polska, będącej właścicielem obu brandów, w przyszłym roku liczba placówek ma wzrosnąć łącznie o ponad 40, do 260. Obecnie w sieciach jest 208 punktów - 141 Intermarché i 67 Bricomarché.
W realizacji planów firmom pomogą szkolenia, w których będzie mógł wziąć udział każdy właściciel małego i średniego przedsiębiorstwa zainteresowany prowadzeniem biznesu we franczyzie. Pieniądze na ten cel, w wysokości 2 milionów złotych, przekazała Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości.
- Dzięki dotacjom unijnym uczestnicy szkoleń oszczędzą do 70 proc. kosztów nauki. Zainteresowanie spotkaniami, w których jednorazowo może wziąć udział od 25 do 30 osób, jest ogromne - mówi Magdalena Kurda, menedżer w firmie Profit System, która jest organizatorem szkoleń.
PO
@RY1@i02/2009/255/i02.2009.255.130.003a.101.jpg@RY2@
Ewa Kubiak, właścicielka Parkiet - Line
właścicielka Parkiet - Line
Od samego początku postanowiliśmy, że nasz sklep będziemy prowadzić na własną rękę. Taka forma zapewnia bowiem całkowitą niezależność. To od nas zależy, jak będzie wyglądała nasza placówka, w jaki sposób będziemy prowadzić działalność, czy potrzebna jest reklama, jak ma ona wyglądać, kto będzie naszym dostawcą.
Co prawda, uczymy się na własnych błędach, na wszystkich etapach prowadzenia biznesu jesteśmy zdani sami na siebie, ale nie zaliczyłabym tego do minusów.
Oczywiście na początku trzeba wykazać się wiarygodnością finansową. Po kilku zamówieniach można już liczyć na przychylność wytwórców, którzy nie tylko udzielają dłuższych terminów płatności, ale też godzą się na negocjowanie cen towaru. Było to szczególnie widoczne w 2009 roku. Myślę jednak, że to zasługa kryzysu, który spowodował, że wytwórcy sami do nas dzwonią i proponują udział w różnego rodzaju promocjach.
W prowadzeniu biznesu bardzo pomogło nam doświadczenie w tej branży, z którą jesteśmy związani już od 15 lat. Sklep powstał cztery lata temu. Wcześniej nasza firma wykonywała usługi związane z układaniem podłóg. Nie narzekamy na brak klientów, którzy pochodzą głównie z polecenia. Dlatego niezwykle ważne jest, by usługa była należycie wykonywana. To ona jest naszą wizytówką, a nie marka i logo, jak w przypadku sieci franczyzowej.
@RY1@i02/2009/255/i02.2009.255.130.003a.102.jpg@RY2@
Jacek Karbownik, właściciel sklepu w sieci Dobre Dla Domu
właściciel sklepu w sieci Dobre Dla Domu
Salon z wyposażeniem wnętrz to trzeci biznes, na który się zdecydowałem, ale pierwszy we franczyzie. Własną firmę mam od 1993 roku. Zacząłem od składu budowlanego. Potem przyszła kolej na fabrykę okien. Postanowiłem zainwestować jeszcze w sklep z podłogami i drzwiami. Uznałem jednak, że konkurencja na rynku jest tak duża, że biznes na własną rękę nie ma szans powodzenia. Zwłaszcza że przy wyborze produktu konsumenci nie kierują się wyłącznie jakością, a coraz większa rolę odgrywa cena.
Wywalczenie atrakcyjnych cen u dostawców i producentów w pojedynkę nie jest jednak możliwe.
Przystępując do sieci, mogłem liczyć na współpracę z kilkudziesięcioma producentami od razu. W przypadku firmy prowadzonej na własną rękę zajęłoby to bardzo dużo czasu.
O wejściu we franszyzę zaważyło także bezpieczeństwo. Gdy jakiś towar nie rotuje w moim sklepie, mogę próbować go sprzedać za pośrednictwem innego salonu z sieci. Prowadząc biznes samodzielnie, borykałbym się z problemem zamrożonej gotówki w pojedynkę.
W sieci DDD jestem od maja, ale już dziś mogę powiedzieć, że było warto do niej przystąpić. Być może działając na własną rękę można więcej zarobić, trudniej jednak przebić się na konkurencyjnym rynku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu