Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Po kryzysie świat będzie podobny do dzisiejszego

Ten tekst przeczytasz w 7 minut

– To jest raczej kwestia dywersyfikacji. Jeśli firma działa tylko w jednej dziedzinie, to dopóki sytuacja układa się pomyślnie – żyć, nie umierać, ale kiedy zaczyna się robić źle, to kiepsko z nią. Spółki takie, jak Honeywell, działające w różnych branżach, mają tę dobrą stronę, że są zdolne do dywersyfikacji w skali globalnej. Mniej więcej połowa naszej działalności przypada na branże o długich cyklach koniunkturalnych, a połowa – na te o krótkich. Stosunek nowych produktów i tych, opartych na wielkiej istniejącej bazie, jest mniej więcej taki sam. Im większa różnorodność, tym bardziej można liczyć na stałe, mocne wyniki.

– To zależy od modelu dywersyfikacji. Dywersyfikacja, która polegała na wchodzeniu w nowe branże o tym samym kierunku ruchu, niewiele pomoże.

– Patrząc na obecne ceny przejmowanych aktywów, można zauważyć interesujące zjawisko. Właśnie teraz bardzo łatwo przepłacić, bo trzeba wszystkim przypominać, że zeszły rok już się skończył, a teraz mamy bieżący.

– Na pewno wszyscy ich wypatrujemy – a jak się szuka, to można znaleźć. Pytanie, czy te młode pędy nie są złudnymi sygnałami pozytywnymi – ale to już inna sprawa. W branży używanych samochodów ceny poprawiły się; w przemyśle samolotów dla firm jest więcej zamówień na niektóre duże modele niż anulowanych kontraktów – ale to są wszystko bardzo nieśmiałe pierwsze jaskółki.

– Możliwe. To się okaże za jakiś czas... ale możliwe. Powiem, że generalnie reakcja banków centralnych, na przykład amerykańskiego Fed, była i jest znakomita.

– Prawdę mówiąc, nasza odpowiedź może się wydać pozbawiona polotu, bo bardzo angażujemy się w to, co nazywamy „siewem”. Nie chodzi nam tylko o to, co będzie w bieżącym kwartale. My myślimy o tym samym kwartale za rok, za trzy lata, za pięć lat i dbamy o siew – w obszarach takich, jak procesy zachodzące w firmie, nowa geografia, nowe produkty i usługi. Dobrze sobie radzimy w tym kryzysie między innymi dzięki temu, że sialiśmy ziarno przez poprzednie sześć – siedem lat.

– Możliwe. Mam nadzieję – i to nie tylko z osobistych względów – że do tego nie dojdzie, bo uważam wdawanie się w te sprawy za złe posunięcie. Jestem wielkim zwolennikiem wolnego rynku, nie tylko w kraju, lecz i w stosunkach między krajami – i uważam, że trzeba pozwolić rynkowi decydować. Rządy nie wtrącają się w to, ile zarabiają sportowcy i nie powinny ingerować w płace menedżerów. Powinna obowiązywać zasada: nie masz dobrych wyników – fora ze dwora!

– To będzie zależało od tego, co zrobią. Powiedziałbym, że przyszły rok będzie dla nich bardzo ważny, przy czym bardzo istotne będzie to, czy znacząco poprawią konkurencyjność pod względem kosztów i produktu. Jeżeli skończy się na robieniu tego samego, tylko na mniejszą skalę, to konkurencyjność się nie poprawi.

– Te badania to dobry pomysł. Dają pewne zaufanie do wiarygodności banków – a wiadomo, że wszystkie systemy finansowe polegają na zaufaniu bardziej niż na czymkolwiek innym i że kiedy wszyscy są przekonani, że jest OK – i tak jest – to będzie dobrze.

– Uważam, że ludzie mają skłonność – zwłaszcza podczas załamania gospodarczego, takiego jak obecne – do zakładania, że kiedy już wyjdziemy na prostą, cały świat będzie zupełnie inny. Ja natomiast sądzę, że za pięć lat będziemy zdziwieni, bo, choć to brzmi niewiarygodnie – wszystko będzie takie samo jak przedtem. Powiedziałbym, że to odnosi się też do private equity. Zgoda, pewne rzeczy nie będą miały sensu – jak kolosalne zadłużenie, z jakiego w pewnym czasie korzystano – bo ludzie będą mądrzej oceniać, ile kredytu są gotowi dać. Ale jeśli chodzi o całą koncepcję private equity i o możliwość przejmowania spółek i ich ulepszania – nie, nie przypuszczam, by to miało zniknąć.

Szef Honeywell Dave Cote jest weteranem amerykańskich konglomeratów. Ma 56 lat, a ćwierć wieku spędził w General Electric, gdzie doszedł do stanowiska szefa pionu urządzeń domowych. Potem objął funkcję dyrektora naczelnego TRW, firmy działającej w sektorach motoryzacji, badań przestrzeni kosmicznej i informatyki. Do Honeywell przyszedł na stanowisko dyrektora naczelnego w 2002 r. – tuż po nieudanej próbie przejęcia firmy przez GE. Przekształcił ten koncern przemysłowy, który obecnie zajmuje wysoko punktowane miejsca w branży badania przestrzeni kosmicznej, budownictwie, chemii i przemyśle motoryzacyjnym. Z racji tego, że zasiada w zarządach JPMorgan Chase i Kohlberg Kravis Roberts, David Cote ma także na oku branżę finansową i jest doradcą w zespole ds. pobudzania gospodarki przy prezydencie USA Baracku Obamie.

04d93d5f-ec01-477c-9d94-9b76ff781fd4-38914506.jpg

Fot. Bloomberg

Dave Cote, szef koncernu Honeywel

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.