Trudne warunki to dla nas norma
Historycznie przyczyną większości kryzysów jest nadmierna emisja kredytu i to był jeden z takich okresów. Kiedy ma się przekonanie, że nadchodzi załamanie, kupuje się spółki takie jak HCA, czyli amerykańska grupa z branży usług zdrowotnych, Biomed, Dollar General czy Energy Future Holdings – dawna TXU.
Między 2005 a 2007 rokiem można było kupić niektóre wielkie firmy z sektorów odpornych na recesję – i tak robiliśmy. Z natury rzeczy te spółki jako liderzy branży miały defensywne cechy.
Zgłaszali się do nas wszyscy szefowie firm z budownictwa mieszkaniowego. To był bardzo głośny dzwonek alarmowy. Dlaczego w 2006 roku nagle ci wszyscy faceci pojawiali się u nas zapewniając: „Nawet jeśli koniunktura się pogorszy, moja spółka jest inna – przejdzie to śpiewająco”. To był bardzo realny sygnał.
To jest powrót do przyszłości. My jesteśmy przyzwyczajeni do trudnych warunków. Kiedy zaczynaliśmy, nie mieliśmy żadnych pieniędzy.
A właśnie, że mieliśmy – 120 tysięcy dolarów.
To prawda, ale one były przeznaczone na pokrycie ogólnych kosztów, a nie na inwestycje. Dla nas dzisiejsza sytuacja to nie nowość, tak działamy od 40 lat, z czego od 33 jako KKR. Nadal okresy ekspansji będą się przeplatać z okresami kurczenia się gospodarki. Pieniądz już nie jest towarem. Banki i inne źródła finansowania będą pożyczać tym, których znają i którym ufają – a to im daje przewagę konkurencyjną.
Przyglądaliśmy się kilku bankom i zrezygnowaliśmy z nich, ponieważ nie mogliśmy się zorientować, co w nich właściwie siedzi. Oglądaliśmy je od środka – a i tak nie było wiadomo, gdzie jest dno. Myślę, że zapewne są programy, w których partnerstwo z rządem byłoby dla nas wskazane. Jednym z takich obszarów, gdzie istnieje ogromna potrzeba i możliwości uczestniczenia, jest infrastruktura.
Kupić pulę aktywów z wysoką dźwignią, ponieważ rząd jest chętny dać więcej kredytu niż rynki – a potem siedzieć, eksploatować te aktywa i oddawać pieniądze wspólnikom... nie, to nie dla nas!
Oni to rozumieją. Pytanie tylko, czy rozumiejąc, są gotowi się z tym pogodzić? A co będzie, jeśli okaże się, że stopa zwrotu jest za wysoka – czy podatnicy będą to mieli za złe?
Branża kapitału prywatnego zawsze będzie naszą podstawową działalnością. Trzeba wokół tego budować i wykorzystywać w większym stopniu nasz intelektualny potencjał. Ktoś, kto zna się na inwestowaniu w private equity, zapewne bez problemu zrozumie, jak inwestować w wierzytelności. Powinien umieć przeprowadzić te same analizy, bez względu na to, czy chodzi o dług z pierwszeństwem, z wysoką rentownością, tak zwany dług antresolowy, czy jaki tam jeszcze. A dlaczego nie powiązać tego wszystkiego z grupą z rynków kapitałowych, która może pozyskać kolejne kapitały, doradzać i służyć doskonałym rozeznaniem rynku? Nie zastąpimy Wall Street, ale w ten sposób ma się na własny użytek oczy, uszy i stopy mocno stojące na ziemi.
Możliwość posiadania stałego kapitału jest realną zaletą w każdych warunkach, a zwłaszcza w dzisiejszym świecie, w którym nie trzeba co trzy, cztery czy pięć lat zwiększać kapitału.
Ryzyko zawsze istnieje. Skoro o tym mowa, pozostając spółką prywatną, także podejmuje się ryzyko. To działa w obie strony. Kiedy ma się tyle spółek, ile my, i tak dużych spółek, jak nasze, ma się zobowiązania – wobec pracowników tych spółek, wobec lokalnych społeczności, wobec naturalnego środowiska – więc bez względu na to, czy jest się spółką prywatną czy publiczną, zobowiązania są te same.
Henry Kravis i George Roberts – kuzyni, którzy założyli sławną firmę private equity Kohlberg Kravis Roberts – na pierwszy rzut oka bardzo się różnią. W chwilach wolnych od pracy (rzadkich!) Henry Kravis udziela się na filantropijnej i artystycznej scenie Nowego Jorku, a George Roberts woli przeplatać działalność filantropijną grą w golfa na polu w pobliżu siedziby KKR w centrum Menlo Park w Kalifornii. Natomiast w sprawach biznesu są jednomyślni od momentu założenia firmy 33 lata temu. Z czasem stali się synonimem branży przejęć – częściowo dzięki dramatycznym okolicznościom, w jakich pod koniec lat 80. kupili RJR Nabisco za 30 mld dolarów.
Fot. Bloomberg
Fot. Bloomberg
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.