Firmy: czy to już dno recesji
W całej Europie przedsiębiorstwa z tych samych krajów czy ze zbliżonych sektorów wysyłają sprzeczne sygnały – twierdzą inwestorzy i analitycy, co sprawia, że perspektywa rychłego ożywienia o szerokim zasięgu staje się odległa.
Dyrektorzy naczelni firm takich jak BASF i Bayer, Nokia i SAP, Tesco i Carrefour oraz Deutsche Bank i Commerzbank formułują rozbieżne opinie o tym, jak widzą perspektywy swojej branży i całej gospodarki.
Werner Wenning, dyrektor naczelny Bayera, wskazuje na wzrost sprzedaży wydziału wyrobów z plastiku niemieckiej grupy, uznając to za dowód, że spowolnienie osiągnęło dno i teraz następuje odbicie.
Jego opinia jest jednak sprzeczna z poglądem szefa BASF.
– Jestem przekonany, że najcięższy okres dopiero przed nami – uważa Jurgen Hambrecht z BASF.
Fińska firma technologiczna Nokia objawiła ostrożny optymizm, zauważając, że wygasł trend ograniczania zapasów.
– To będzie prowadzić w branży do mniejszych wahań niż w ostatnich dwóch kwartałach – mówi Olli-Pekka Kallasuvo, dyrektor naczelny.
– Być może sięgnęliśmy już dna. Sytuacja nie pogarsza się już tak, jak w drugiej połowie IV kwartału, ale żeby mieć nadzieję na poprawę, trzeba jeszcze poczekać na wyraźniejsze oznaki – mówi Bernard Charles, szef francuskiej firmy softwarowej Dassault Systemes.
Jednak Leo Apotheker, dyrektor naczelny niemieckiej grupy SAP, mówi co innego.
– Klientom brakuje orientacji, gotówki i zdolności do uzyskania kredytu – uważa.
Zdecydowanie rozbieżne poglądy wyrażają również europejscy detaliści. Brytyjskie Tesco nadal zwiększa sprzedaż na bardzo chwiejnym krajowym rynku. Francuski Carrefour nie przewiduje natomiast w tym kwartale poprawy bardzo trudnych warunków, niemieckie Metro ostrzega, że nic nie wskazuje na szybkie ożywienie gospodarcze.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.