Banki coraz dokładniej sprawdzają swoich klientów
Pożyczka bez solidnych zaświadczeń o dochodach odchodzi do historii, kredyt bez ROR to wyjątek. Weryfikując wnioski o pożyczki, banki dzwonią do pracodawców, by potwierdzić informacje o klientach
Co się stało, że banki, które jeszcze rok temu rozdawały kredyty, teraz zakręcają kurek z pieniędzmi? Przestraszyły się rosnącego bezrobocia, które ma osiągnąć szczyty w najbliższych kwartałach.
Banki dmuchają na zimne, bo doskonale wiedzą, że spadek zatrudnienia oznacza opóźnienia w regulowaniu kredytów. W pierwszej kolejności zagrożone są te, z których spłaca się wakacje czy sprzęt RTV.
Bankowcy twierdzą, że czasy są trudne, więc muszą dokładnie prześwietlać klientów.
- To normalna procedura, gdy pogarsza się sytuacja makroekonomiczna - mówi Łukasz Kamiński, szef pionu zarządzania produktami kredytowymi w Citibanku Handlowym. Bank dokładnie sprawdza, czy może przedłużyć okres ważności karty kredytowej. Jeżeli pojawią się opóźnienia w spłacie długu, może nie wydać karty. Jest też w stanie ograniczyć linię kredytową, jeżeli ma wątpliwości co do wiarygodności klienta.
Rok, dwa lata temu takie przypadki były sporadyczne, teraz ich liczba rośnie.
To niejedyne zmiany.
- Przynajmniej raz do roku sprawdzamy klientów w Biurze Informacji Kredytowej. Wykorzystując dane BIK, możemy zdecydować o niewznawianiu karty kredytowej czy ograniczeniu limitu na koncie - mówi Łukasz Kamiński.
Dawniej banki korzystały z wiedzy BIK stosunkowo rzadko. Co więcej - reklamowały się, że mogą udzielić pożyczki, nie sprawdzając historii kredytowej.
Teraz jest odwrotnie. Tylko w październiku BIK udostępniło bankom 1,45 mln raportów kredytowych i monitorujących, a w ciągu dziewięciu miesięcy roku - 12,7 mln. To aż o 11 proc. więcej niż rok temu.
Banki przyznają wprost: klientów sprawdzamy dokładnie jak nigdy dotąd. Z naszej sondy wśród firm doradztwa finansowego wynika, że trudniej o kredyt gotówkowy jest m.in. w Deutsche Banku, BPH czy w Multibanku. Przedstawiciele innych banków także przyznają, że ich firmy wprowadziły ograniczenia.
- Zwracamy szczególną uwagę na tzw. spiralę zadłużenia - mówi Alina Stahl, dyrektor komunikacji w Eurobanku. Chodzi o osoby, których dochody - po odjęciu kosztów utrzymania - nie wystarczają na regulowanie miesięcznych rat kredytowych. Problem jest gigantyczny, bo według specjalistów liczba osób, które mają do spłacenia więcej niż dziesięć kredytów, przekracza już 100 tys.
Mirosław Kuk
miroslaw.kuk@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu