Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Przy ratowaniu koncernu biznes przegrał z polityką

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Kiedy niemiecki rząd stworzył trust, który miał nadzorować sprzedaż Opla, podkreślał, że rada doradzająca mu będzie niezależna i że decyzje będą podejmowane tylko na gruncie ekonomicznym.

Jednak te deklaracje odbiły się czkawką, gdy dwóch przedstawicieli rządu w radzie wzięło Berlin za słowo i wyraziło sprzeciw wobec sprzedaży Opla Magnie, czyli rozwiązaniu popieranemu i promowanemu przez Berlin.

Ostatecznie rada trustu zaaprobowała sprzedaż dzięki dwóm głosom przedstawicieli General Motors, dotychczasowego właściciela marki. Jeden reprezentant rządu w ogóle nie wziął udziału w głosowaniu, a drugi był przeciw. Manfred Wennemer, który reprezentował w radzie rząd federalny, otwarcie krytykował decyzję o przekazaniu większościowego pakietu Opla Magnie, kanadyjskiemu producentowi części samochodowych i rosyjskiemu Sbierbankowi.

- Rozumiemy, że ta decyzja ma dwa wymiary. Jeden jest polityczny, a drugi ekonomiczny. Potrzebna jest prawdziwa restrukturyzacja i muszą ją przejść wszystkie europejskie koncerny samochodowe. To się jednak nie stanie z powodów politycznych - powiedział Manfred Wennemer, który jest jednym z najbardziej szanowanych w Republice Federalnej menedżerów branży motoryzacyjnej.

Niemiecki rząd kontrargumentował, że rozwiązanie to jest ekonomicznie wykonalne i dodał, że Wennemer powinien reprezentować interesy niemieckiego rządu, aprobując transakcję.

Dirk Pfeil, liberalny polityk, który w radzie trustu reprezentował landy, powiedział, że w ogóle nie przyjąłby tej posady, gdyby wiedział, że będzie to decyzja polityczna.

Trust stworzono w czerwcu, by Opel mógł dalej funkcjonować po ogłoszeniu przez GM upadłości.

Należy do niego 65 proc. akcji Opla i jego celem było nadzorowanie sprzedaży tego pakietu oraz kontrola nad restrukturyzacją i codzienne zarządzanie firmą do czasu jej sprzedaży.

Radą kieruje Fred Irwin, bankier, który jest również przewodniczącym Amerykańskiej Izby Handlu w Niemczech. Jest jedynym członkiem rady, który nie ma prawa głosu - pozwala mu to uniknąć krytyki, która stała się udziałem innych członków.

Daniel Schäfer - Frankfurt

Tłum. T.K.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.