Chiny: dawna ostrożność procentuje
Od dziesięciu lat do chińskich państwowych banków przyjeżdżają zachodni bankowcy i wygłaszają wykłady o zarządzaniu ryzykiem, nadzorze korporacyjnym i wyrafinowanych produktach finansowych. Kiedyś kupowali też udziały w państwowych instytucjach kredytowych, potem pomagali sprzedawać ich akcje w Hongkongu i Szanghaju.
Zaledwie kilka lat wcześniej te same chińskie instytucje kredytowe uginały się pod ciężarem zagrożonych wierzytelności, które stanowiły 30 proc. udzielonych kredytów. Dziś chińskie banki należą do najbardziej rentownych na świecie. Industrial & Commercial Bank of China, China Construction Bank i Bank of China to największe na świecie pod względem kapitalizacji rynkowej banki. Mają wysokie kapitały - przynajmniej na papierze - i zdrowe bilanse.
Chińskie banki przed katastrofą uratowały prostota, brak apetytu na ryzyko i żelazna ręka właściciela - rządu - i organów regulacyjnych. Te same cechy uniemożliwią im przekształcenie się w banki autentycznie światowe.
- Zarząd korporacyjny to najsłabszy punkt chińskich banków. Tak się przejawia państwowa własność i nadmierny wpływ rządu - komentuje Liao Qiang, analityk w pekińskim oddziale Standard & Poor's.
Liao Qiang jest przekonany, że chociaż chińskie banki dysponują środkami na sfinansowanie zagranicznych przejęć, jeszcze przez co najmniej dziesięć lat brak im będzie zdolności zarządzania dużymi zagranicznymi spółkami zależnymi.
Zhu Min, wiceprezes Bank of China, przyznaje, że jego bank i konkurencyjne banki nie są zdolne do zarządzania światową siecią i że zagraniczne przejęcia służyłyby przede wszystkim kupowaniu bardziej wyrafinowanych produktów na rynek wewnętrzny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.