Kapitalizm jest dobry, ale wymaga zmian
- Moim zdaniem, jeśli zdystansować się od obecnie występujących - i rzeczywiście bardzo silnych - presji, trzeba uznać, że kapitalizm jest, według wszelkich kryteriów, fundamentalnie dobry, w sensie rozwoju gospodarczego społeczeństw i tego wszystkiego, co przyniósł. To jednak nie znaczy, że nie powinien iść naprzód.
- Chyba należałoby zrewidować pojęcie wartości dla akcjonariuszy, które dotychczas nadmiernie koncentruje się na wąskim kryterium krótkoterminowych zysków finansowych. Wydaje mi się, że prawdziwie efektywna kreacja bogactwa wynika nie tyle z krótkoterminowych zysków, chociaż one są bardzo ważne, ile z umiejscowienia naszych firm w społecznościach i społeczeństwach, w których działamy.
- Możliwe. Zamiast przyjmować strategię „powielamy ich model u nas”, brytyjskie firmy - tak jak my wszyscy - powinny zastanowić się, w jakim środowisku obecnie działamy. Ważne, by dostrzec, czego nas uczy i jakie ma pozytywne strony - ale zarazem zdawać sobie sprawę z jego minusów i nie zakładać, że to, co się dzieje, to tylko cykl, a gdy cykl się skończy, wszystko może być znowu tak jak dawniej - bo to prawdopodobnie niemożliwe.
- Z mojej pozycji trudno coś przewidywać. Kiedy się pompuje coraz więcej publicznych pieniędzy w sektor prywatny, trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że kiedyś przyjdzie za to zapłacić.
- To też trudno przewidzieć - rok 2009 będzie trudnym rokiem dla środowiska konsumpcyjnego.
- Nie można nadmiernie koncentrować się na długofalowych rozwiązaniach strukturalnych, zanim nie przebrniemy przez krótki okres, ale nie można też przesadzać w drugą stronę. Chodzi o to, by jasno wytyczyć kierunek, prowadzący tam, gdzie chcemy się znaleźć, kiedy ten kryzys się skończy, a potem podejmować krótkookresowe decyzje z tego punktu widzenia.
- Na razie okazuje się bardzo odporna. W ciągu 2008 roku nasze tempo wzrostu było tylko nieco niższe niż w 2007 roku.
- Czasami. W skali całej naszej działalności te napięcia mają raczej marginalny charakter. Wzrasta liczba klientów na podstawowym poziomie i trochę nasila się presja w sensie rezygnacji z szerszych pakietów na węższe. Z drugiej strony, klienci biorą od nas więcej usług.
- Ten rok będzie trudny w sensie środowiska konsumpcji, ale... w krótkim okresie zaskoczyło mnie zachowanie konsumentów w dziedzinach takich, jak handel detaliczny, gdzie na ogół wyniki są lepsze, niż oczekiwano.
- Jeśli nawet się zmieniły, to w przeciwnym kierunku, ponieważ widać, że dla ludzi telewizja pozostaje centralnym punktem życia.
- Nie. W ostatnich latach ciężko pracowaliśmy nad zgromadzeniem aktywów dystrybucji i uważamy, że będziemy konkurencyjni w długim okresie. Właśnie po to trzy lata temu kupiliśmy własną sieć szerokopasmową. Jeżeli trafią się okazje, będziemy je obiektywnie oceniać, ale nie mamy wrażenia, że trzeba jeszcze coś zrobić.
- Każdy ma swój styl. W tym sensie James jest inny niż Rupert. Jego styl jako szefa firmy był nieco inny, niż mój. Cechą charakterystyczną całego zespołu kierującego Sky jest wiara w produkt i wyniki...
To bardzo wygodne, mieć w zarządzie długofalowego inwestora. Ten kryzys pokazał, że rodzinni inwestorzy tacy, jak Rupert Murdoch, mogą mieć bardzo pozytywny wpływ.
Jeremy Darroch (45 lat) jest pod wieloma względami przeciwieństwem Jamesa Murdocha, poprzedniego szefa kodowanej platformy telewizyjnej BSkyB. Ma - według własnego określenia - robotnicze pochodzenie. James Murdoch kształcił się na jednej z elitarnych amerykańskich uczelni należących do „Ligi bluszczowej”, on natomiast studiował ekonomię na Uniwersytecie Hull w Wielkiej Brytanii. Zanim dołączył do grona kierowników brytyjskiej płatnej telewizji jako jej dyrektor finansowy, pracował w Procter & Gamble i w siei detalicznej Dixons. James Murdoch, przygotowywany przez ojca do odgrywania roli w medialnym imperium Ruperta Murdocha, jest obecnie prezesem niewykonawczym Sky. Sky, która obchodziła niedawno dwudzieste urodziny, nie tylko zdobyła pozycję głównej płatnej stacji telewizyjnej w Wielkiej Brytanii, lecz - po niepewnym starcie - uplasowała się na czwartym miejscu na rynku usług szerokopasmowych. Pomimo recesji liczba jej abonentów stale rośnie, ale pojawiają się także wyzwania - by wymienić choćby sprawę udziału w nierentownej stacji telewizyjnej ITV, którą Sky jest zmuszona sprzedać, czy pytanie, jak się jej powiedzie w telewizji internetowej.
Fot. Bloomberg
Jeremy Darroch, prezes telewizji BSkyB
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.