Dziennik Gazeta Prawana logo

Motoryzacja ożyje dopiero w przyszłym roku

- Nasze obecne działania łączą wszystkie regionalne oddziały w strukturę funkcjonującą jak globalna spółka. Poza tym dawniej mieliśmy wiele marek, takich jak Aston Martin, Jaguar, Land Rover, Volvo i Mazda. Mieliśmy strategię minimarek, a teraz koncentrujemy się przede wszystkim na Fordzie - na światowym Fordzie.

- Zwykle w okresach znacznego pogorszenia koniunktury występuje nadmiar mocy produkcyjnych. Wobec tego myślę, że są podstawy do tego, by spodziewać się konsolidacji.

- Bardzo współczuję Kongresowi i ustawodawcom, bo czasy są trudne. Interesujące jest to, że załatwiliśmy sprawę w ciągu dwóch posiedzeń, ponieważ tak naprawdę pojechaliśmy tam po to, aby wyjaśnić, jak ważny dla USA jest przemysł samochodowy. Uważam, że zadano wiele trafnych, wnikliwych pytań.

- To chyba nie był najlepszy pomysł, ale nie ulega wątpliwości, że takie są narzędzia globalnego biznesu.

- Nie. Przyjąłem pełną odpowiedzialność za nasze decyzje.

- Nie uważamy, by potrzebny był nam do nich dostęp - a to dlatego, że program przekształceń realizujemy od kilku lat, a w ostatnich dwóch latach nastąpiło rzeczywiste przyspieszenie.

- Jeśli klienci uznają, że te spółki zostały postawione w stan upadłości, odejdą od nich tak szybko, że - bez względu na działania restrukturyzacyjne - nie da się odzyskać straconych pozycji.

- Większość krajów wspiera swoje najważniejsze branże w taki czy inny sposób. Nie widzę powodu, by inaczej traktować motoryzację.

- Po prostu mieliśmy szczęście, a to niekiedy wiele znaczy w biznesie. W tym przypadku chodziło o pozyskanie środków na sfinansowanie programu przekształceń i o ciągłe inwestowanie w nowe produkty - na co także potrzebny był dodatkowy kapitał.

- Przeprowadzamy analizę strategiczną, prowadzimy rozmowy z potencjalnie zainteresowanymi.

- Oczywiście, rozważymy wszystkie te warianty.

- Nie, ponieważ uważamy, że na dłuższą metę cała energia podrożeje.

- Tak, wysiadają z małych samochodów. Niegdyś silny ruch w kierunku małych samochodów teraz nieco słabnie, chociaż dawny model popytu nie wrócił.

- Zakładamy, że obecny zastój w branży utrzyma się przez pierwsze dwa kwartały 2009 r., a w drugiej połowie roku nastąpi pewien wzrost - ale prawdziwe ożywienie nadejdzie dopiero w 2010 r., wraz ze wzrostem PKB.

- Próbujemy zorientować się, jaka będzie realna wielkość sprzedaży w USA. Osobiście nie przypuszczam, abyśmy osiągnęli szczytowy poziom z dawnych lat.

- Widać wyraźnie, że nadał on gospodarce bardzo wysoką rangę w swoim programie. Moim zd aniem, to ważne... Przypuszczam, że jego szczególne zainteresowanie gospodarką obejmie także nas.

SPRAWNY MENEDŻER

Gdy we wrześniu 2006 roku Alan Mulally (63 lata) przechodził do Ford Motor z Boeinga, wśród producentów samochodów z Detroit Ford był tym najbardziej zagrożonym: wykrwawiał się finansowo i gwałtownie tracił udział w rynku. Mulally wdrożył program zmniejszenia skali i reorientacji koncernu, ponadto pozyskał 23,4 mld dol., które miały przeprowadzić firmę przez restrukturyzację - nawet w razie dramatycznego załamania rynku. A potem stało się: rekordowo wysokie ceny paliw i dekoniunktura gospodarcza zdziesiątkowały sprzedaż samochodów ciężarowych i zmusiły koncern do przyspieszonej redukcji zatrudnienia i odstąpienia od planowanych na 2009 r. kluczowych wskaźników rentowności na rynku północnoamerykańskim. Niemniej dzięki posiadanym zasobom pieniężnym Ford był w nieco lepszej sytuacji niż General Motors czy Chrysler, które korzystają z pomocy (17,4 mld dol.) rządu federalnego.

6ffb1201-70f1-473f-80b0-18dd6cc1d578-38886035.jpg

Fot. Bloomberg

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.