Raport na czas
Od lat w wielu giełdowych spółkach - tych z wieloletnim stażem i tych całkiem świeżych - obowiązuje niepisana zasada, że niektóre informacje trzeba - o ile się tylko da - zamieść pod dywan. A jeśli już je publikujemy, to o takiej porze, by broń Boże nie zajęły się nimi media. Tu spieszę wyjaśnić, że z praktyki wiem, że spore grono spółek wychodzi z błędnego założenia, że jak media się sprawą nie zajmą, to jakby jej nie było.
Pierwszy tydzień, w którym także w czasie sesji bez specjalnych ceregieli można publikować komunikaty, w sumie w tej materii niewiele zmienił. Spółki nadal publikują raporty późnym wieczorem, choć z ich treści jasno wynika, że mogły lub wręcz powstały dużo wcześniej. Zawsze np. zastanawia mnie, co przeszkadza spółce podać treść proponowanych uchwał walnego zgromadzenia wcześniej niż w ostatniej chwili. Czasami spółki podają komunikaty w wiele godzin po tym, gdy rynek z innych oficjalnych źródeł dowiedział się o zdarzeniu. Na dodatek często treść tych raportów jest uboższa od informacji z alternatywnego źródła.
Są jednak spółki, które pokazały, że umieją wykorzystać to, co dostały od giełdy. Problemy gazowe Polski najlepiej jest śledzić na podstawie raportów bieżących PGNiG. Firma publikuje je nawet kilka razy dziennie, podając godzinę, z której informacja pochodzi. A ta - jak 6 i 7 stycznia - była niezbyt odległa od godziny publikacji raportu. Co więcej, to z komunikatów PGNiG akcjonariusze innych spółek mogli dowiedzieć się, która z publicznych firm będzie dostawała mniej gazu.
Pozostaje mieć nadzieję, że PGNiG już zawsze będzie tak staranne w informowaniu inwestorów o bieżącej swej sytuacji. Oraz, że inni pójdą w jego ślady. Moim zdaniem warto, bo nic tak nie buduje zaufania inwestorów do polityki informacyjnej spółki, jak na czas podany raport. Nawet ten ze złą informacją.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.