Traktowanie Estonii jako zbyt małego rynku jest błędem
Dla polskiego eksportu skutki spowolnienia są już widoczne. Najbliższe dwa lata nie będą dla polskich eksporterów równie udane jak poprzednie - uważa Jacek Pękacik, kierownik Wydziału Ekonomicznego Ambasady RP w Tallinie.
Ze względu na dobrą konkurencyjność produktów polski sektor eksportowy ucierpi mniej niż eksport innych krajów.
Zdaniem Jacka Pękacika pierwszą grupą towarów, od której konsumenci zaczynają oszczędzanie, są dobra trwałego użytku, jak samochody, sprzęt RTV i AGD. Malejące inwestycje przedsiębiorstw odbiją się na eksporcie maszyn i urządzeń. Przedsiębiorcy oferujący usługi budowlane już wcześniej odczuli dekoniunkturę, spowolnienie rozpoczęło się pod koniec ubiegłego roku. Lepsza powinna być sytuacja eksporterów żywności i dóbr pierwszej potrzeby oraz przedsiębiorców, których produkty trafiają za pośrednictwem Estonii na inne rynki.
- Kraj ten bywa postrzegany jako rynek zbyt mały, co jest oczywiście błędem, bo nawet w dużych krajach mamy do czynienia z rynkami lokalnymi i to o nie toczy się walka konkurencyjna - twierdzi Jacek Pękacik.
Nie dostrzega się walorów Estonii - doskonałego otoczenia dla funkcjonowania biznesu, na które składa się m.in. stabilność przepisów, nieopodatkowanie zysku pozostającego w firmie, dobrze rozwinięty sektor finansowy, przyjazne nastawienie urzędników do biznesu. Dość powiedzieć, że tutejsza administracja podatkowa w niewielkim stopniu zajmuje się kontrolowaniem przedsiębiorców. Jej misją jest raczej działalność informacyjna i pomoc. Estonia jest jednym z krajów o najniższym rozpowszechnieniu korupcji, chociaż tutejsze modele biznesowe opierają się na sieciach znajomości, z którymi konkurencja może być trudna.
- W tutejszym rejestrze handlowym występuje 66 spółek z polskim udziałem, wśród nich tylko sześć o kapitale akcyjnym wyższym niż 6,4 tys. euro. 34 firmy z rejestru prowadzą działalność związaną ze sprzedażą hurtową i detaliczną, 6 z budownictwem - wylicza kierownik wydziału ekonomicznego ambasady.
Jego zdaniem polscy przedsiębiorcy nie docenili możliwości związanych z gospodarką Estonii, która od 2000 roku rozwijała się w średnim tempie ponad 8 proc. Obecnie wejście na estoński rynek będzie trudniejsze. Warto próbować, bo z trzech państw bałtyckich Estonia ma najlepiej rozwiniętą gospodarkę, najwyższy poziom kultury biznesowej i najszybciej wydobędzie się z kłopotów. Należy także pamiętać, że tradycyjnie Estonia pośredniczy w handlu międzynarodowym i dla polskich firm może być oknem na Skandynawię, Rosję i kraje Azji Centralnej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.