Droga pełna wyzwań
Jeszcze kilka lat temu wizja dominacji samochodów elektrycznych czy wejścia na rynek europejski wielu chińskich marek wydawała się odległą perspektywą. Dziś to codzienność, z którą muszą się zmierzyć producenci, dilerzy, przedsiębiorcy i klienci. I to nie koniec wyzwań
Od czasu pandemii jesteśmy świadkami rozchwiania starego porządku, jaki rządził motoryzacją. Najpierw świat zamarł, a wraz z nim zatrzymała się sprzedaż nowych samochodów. Następnie pojawiły się problemy z przerwanymi łańcuchami dostaw i niedoborem półprzewodników, co wyczyściło samochody z salonów i doprowadziło do podbicia cen używanych pojazdów. Teraz mamy odwrotną sytuację – nadpodaż aut dodatkowo spotęgowaną mocnym wejściem chińskich graczy do Europy. To tylko jedno z wyzwań, z jakim mierzy się branża motoryzacyjna w Unii Europejskiej. Jest ich znacznie więcej.
Potrzeba rewizji celów emisji CO2 dla pojazdów osobowych, dostawczych i ciężarowych w Europie. Limity wytyczone na lata 2030–2034 (emisja 49,5 g CO2/km w przypadku samochodów osobowych) oraz od 2035 r. (0 g CO2/km) nie są możliwe do zrealizowania przy obecnym stanie rozwoju motoryzacji. Oczywiście, odpowiedzią mogą być zeroemisyjne samochody elektryczne lub wodorowe, jednak ich upowszechnienie w krajach o różnym stopniu rozwoju infrastruktury i zamożności jest niemożliwe w perspektywie zaledwie 10 lat.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.