Tiger chce znokautować swoich biznesowych przeciwników
Prawdziwa wojna o Tigera dopiero może się zacząć. Firma Maspex, największy producent w branży spożywczej, poinformowała, że dziś rusza ze sprzedażą napoju energetycznego pod tym właśnie logo.
Mogło się tak stać, bo Maspex zawarł umowę z Fundacją "Równe Szanse" Dariusza Michalczewskiego i nabył na wyłączność licencję na używanie oznaczenia oraz na wykorzystanie wizerunku i pseudonimu pięściarza w promocji swoich produktów. W zmian zapłaci za licencję. Jej wysokość jest objęta tajemnicą. Wiadomo tylko, że firmę Foodcare, która z marki Tiger korzystała do 2009 r., kosztowało to 3 mln zł rocznie.
Zresztą zapowiedziała ona już, w wydanym wczoraj oświadczeniu, że podejmie kroki prawne w celu ochrony swoich praw do marki, którą wielomilionowym nakładem doprowadziła na pierwsze miejsce w wartym 800 mln zł rynku.
Przedstawiciele Michalczewskiego nie przejmują się tym, bo ich zdaniem umowa z FoodCare została rozwiązana. Jak tłumaczy Tomasz Wolsztynek z Fundacji "Równe Szanse", to konsekwencja tego, że firma przestała płacić za korzystanie z marki.
- Zobowiązania urosły do 12 mln zł. FoodCare nie ma więc podstaw do tego, by się z nami sądzić - dodaje.
W konsekwencji sprawa trafiła do sądu, który 1 grudnia wydał postanowienie o zabezpieczeniu roszczeń Fundacji "Równe Szanse" oraz zakazał produkcji i wprowadzania do obrotu przez FoodCare produktów zawierających oznaczenie "Tiger". Postanowienie obowiązuje do czasu prawomocnego zakończenia sprawy.
- Przeczuwaliśmy, że FoodCare przestanie regulować zobowiązania na czas. Dlatego obmyślaliśmy plan awaryjny na wypadek, gdyby coś takiego się stało. Jako fundacja mamy przecież zobowiązania wobec naszych stypendystów - wyjaśnia Wolsztynek. Rozmowy w sprawie nabycia licencji były prowadzone z kilkoma firmami już od kilku miesięcy. - Ostatecznie padło na Maspex, który ma duże doświadczenie w produkcji napojów - mówi Wolsztynek.
Krzysztof Pawiński, prezes zarządu Maspex, przyznaje, że to Fundacja "Równe Szanse" zwróciła się z ofertą współpracy. - Z punktu widzenia biznesowego uznaliśmy tę propozycję za wartą rozważenia - wyjaśnia Pawiński.
Klienci w zasadzie nie powinni odczuć zmiany. Opakowanie napoju będzie bardzo zbliżone do już produkowanego. Nadal będzie w kolorze niebiesko-biało-czerwonym z dużym napisem "Tiger". Nic dziwnego, w sumie w pracach nad nim uczestniczył Dariusz Tiger Michalczewski.
@RY1@i02/2010/243/i02.2010.243.000.003b.001.jpg@RY2@
Fot. Darek Golik/Fotorzepa
Produkt firmowany przez Dariusza Michalczewskiego nie zniknie z rynku
Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu