Unijne dotacje, polscy przedsiębiorcy i urzędnicze zapory
Pula funduszy unijnych dla firm się kurczy. Nadszedł więc czas, by postawić pytanie o sens utrzymywania Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, której zadaniem w ostatnich latach było dzielenie funduszy
Dotacyjne plany agencji na przyszły rok są bardzo skromne. Boom na fundusze unijne wśród przedsiębiorców zakończy się w przyszłym roku, wraz z ostatnimi konkursami organizowanymi przez urząd. Fundusze wyczerpią się, jednak pozostanie potencjał i doświadczenie PARP stworzonej do rozdziału unijnych pieniędzy. Oraz pracująca w niej armia urzędników.
Ostatni rok był dla agencji okresem gaszenia kolejnych pożarów, które skutecznie popsuły jej wizerunek. Mimo że i wcześniej PARP miała problemy ze skutecznym rozdziałem unijnego wsparcia, to jednak nigdy nie była w tak dużych opałach, jak w ostatnich miesiącach 2009 i na początku tego roku.
Problemy agencji rozpoczęły się od głośnych kolejek po e-dotacje. Potem doszły protesty młodych przedsiębiorców, którzy poczuli się oszukani, bo zabrakło dla nich pieniędzy, choć przeszli pozytywnie procedurę konkursową. Kolejna wpadka - opóźnienia w wypłacie zaliczek. Obecnie najpoważniejszym zarzutem podnoszonym pod adresem agencji przez przedsiębiorców jest mnożenie biurokratycznych barier przy rozliczaniu dotacji. Beneficjenci skarżą się na problemy z ogromem pism krążących między nimi a urzędnikami oraz z uciążliwością wyjaśniania kwestii już wielokrotnie tłumaczonych lub całkowicie oczywistych dla każdego, kto prowadzi własną firmę.
Lista zastrzeżeń przedsiębiorców jest bardzo długa i dotyczy przede wszystkim rozwlekłej procedury rozliczania inwestycji, która powoduje, że na wypłatę pieniędzy czeka się długie miesiące. Firmy skarżą się na źle skonstruowane zapisy dotyczące opisywania faktur (dają zbyt dużą dowolność interpretacji) czy też na wielokrotne sprawdzanie tych samych dokumentów przez PARP oraz współpracujące z nią w obsłudze beneficjentów regionalne instytucję finansujące. W efekcie kwestia wyjaśniona w regionie jest jeszcze raz podnoszona w Warszawie, co powoduje, że przedsiębiorca traci czas na pisanie wyjaśnień, które już składał.
- Wygrałem konkurs, podpisałem umowę i zaczął się horror - skarży się przedsiębiorca z branży motoryzacyjnej. Starał się o dotacje na uruchomienie dodatkowej linii produkcyjnej w swoim zakładzie. Pieniędzy wciąż nie dostał, nie uruchomił produkcji, ale wkrótce musi spłacać kredyt bankowy.
Właściciele firm, z którymi rozmawialiśmy, skarżą się także na to, że agencja nie dotrzymuje terminów korespondencji. PARP ma 14 dni, by odpowiedzieć na pytania beneficjenta, jednak normą stały się kilkumiesięczne opóźnienia i antydatowanie dokumentów.
Beneficjent ma 14 dni na rozwianie wszelkich wątpliwości urzędu. Tyle że on musi sztywno trzymać się terminu. Jest to szczególnie uciążliwe, gdy wrażliwe decyzje nadchodzą w okresach świątecznych.
Zasypywana zarzutami pod swoim adresem PARP szuka argumentów na swoją obronę. Urzędnicy zbyt długo pracują nad wnioskami o wypłatę dotacji. To dlatego, że około 90 proc. firm, które uzyskały e-dotacje, błędnie wypełniło dokumenty niezbędne do wypłaty pieniędzy. Agencja oddelegowała więc swoich pracowników oraz osoby zatrudnione w RIF-ach do pomocy firmom, które nie potrafią samodzielnie wypełnić wniosków.
Oponenci zauważają jednak, że tańsze i skuteczniejsze byłoby uproszczenie procedur. Instytucją, która może to zrobić, jest Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. O tym, że jest to wykonalne, świadczy jego akcja "Proste fundusze", do której zostali zaproszeni przedstawiciele organizacji przedsiębiorców. Wprowadzono możliwość nanoszenia poprawek do wniosków, wnioski odchudzono, obowiązkowe wcześniej załączniki można dostarczyć później, a zamiast urzędowych zaświadczeń wprowadzono oświadczenia. Dzięki temu ubieganie się o unijne dotacje stało się łatwiejsze i na start w konkursach zdecydowała się większa liczba firm.
Agencja wprowadziła także możliwość składania wniosków o wsparcie z funduszy unijnych przez internet. Jest to spełnienie starego postulatu przedsiębiorców, którzy apelowali o wprowadzenie tego rozwiązania, jeszcze za czasów poprzedniego rozdania środków (2004 - 2006). Choć zaproponowany przez agencję system jest niedoskonały (wymagany jest podpis elektroniczny lub dosłanie dokumentów w wersji papierowej), to stanowi olbrzymi krok w kierunku budowy elektronicznych systemów obsługi biznesu.
To są jednak działania doraźne, które nie odpowiadają na pytanie, co dalej z zasadnością istnienia agencji. Jej prezes Bożena Lublińska-Kasprzak w rozmowie z "DGP" deklaruje, że pracownicy, którzy do tej pory odpowiadali za organizowanie konkursów, będą przesuwani do pracy przy rozliczania dotacji i zamykaniu poszczególnych działań. Na tym polu PARP czeka olbrzymi wysiłek, bo mimo że zdecydowana większość pieniędzy unijnych dla firm została już rozdzielona, to większość przedsiębiorców nie zakończyła jeszcze swoich inwestycji. Mają na to czas aż do 2015 roku, więc jeszcze przez co najmniej 4 lata pracownicy agencji będą mieli zajęcie.
PARP myśli także, jak wykorzystać armię ludzi i instytucji współpracujących z nią przy obsłudze funduszy. Punkty informacyjne, w których firmy obecnie mogą się dowiedzieć, jakie mają możliwości pozyskania pieniędzy, chce zamienić w lokalne centra przedsiębiorczości. Można by w nich szybko założyć działalność gospodarczą oraz uzyskać wiedzę na temat możliwości wsparcia nowo powstałych firm ze środków publicznych. Agencja chciałaby także powołać "Szkołę eksportu", która pomagałaby małym firmom w rozpoczęciu ekspansji zagranicznej.
Jednak te pomysły, jak i też działania finansowane obecnie ze środków krajowych (bon na innowacje) to za mało, by móc uzasadnić dalsze istnienie PARP w obecnej formie. Dodatkowo sytuację komplikuje to, że po 2013 roku może już nie być dotacji inwestycyjnych dla firm. W Unii Europejskiej toczy się właśnie dyskusja na temat przyszłości polityki wspierania przedsiębiorczości. Coraz więcej zwolenników mają zwrotne instrumenty finansowe, które mogą w dużym stopniu zastąpić dotacje. Zamiast grantów przedsiębiorcy mogliby liczyć na preferencyjne pożyczki oraz inne usługi finansowe, udzielane przez banki czy fundusze pożyczkowe. Z racji posiadanego doświadczenia dystrybucją środków na ten cel zająłby się Bank Gospodarstwa Krajowego, a nie PARP. Dlatego już teraz jest potrzebna dyskusja, co zrobić z całym potencjałem agencji, budowanym za dziesiątki milionów złotych do obsługi funduszy unijnych.
@RY1@i02/2010/229/i02.2010.229.000.0013.001.jpg@RY2@
Dotacje dla przedsiębiorców z programu Innowacyjna Gospodarka w 2011 r.
Nadchodzą chude lata dla przedsiębiorców, którzy chcą skorzystać z funduszy unijnych. W przyszłym roku Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości będzie dla nich miała trzy razy mniej środków niż w 2010 roku.
Jak wynika z harmonogramu konkursów Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, nieco ponad 1,6 mld zł dotacji z programu Innowacyjna Gospodarka zostanie rozdysponowane w konkursach w 2011 roku. To znacznie mniej niż w tym roku, kiedy to ogólna wartość dotacji przekroczyła 5 mld zł.
Większość pieniędzy z unijnego budżetu na lata 2007 - 2013 została już rozdysponowana. Rekordowy pod względem dotacji był 2009 rok, w którym tylko na wsparcie inwestycji firm w najnowsze światowe technologie przeznaczono ponad 4 mld zł.
Z harmonogramu PARP wynika, że w przyszłym roku zostanie uruchomionych zaledwie 17 konkursów na dotacje, inwestycje, badania naukowe i wsparcie instytucji otoczenia biznesu. To dwa razy mniej niż w tym roku.
Najwięcej szans na unijne pieniądze przedsiębiorcy będą mieli w działaniach, które cieszyły się do tej pory najmniejszą popularnością. Zostaną zorganizowane aż cztery konkursy na dotacje na ochronę własności intelektualnych w firmach oraz po trzy konkursy na wsparcie dla eksportu lub pomoc w przygotowaniu przedsiębiorstwa do wejścia na giełdę.
Z popularnych w ubiegłych latach rodzajów dotacji PARP będzie dysponował pieniędzmi na założenie e-biznesu oraz na prowadzenie badań naukowych. W przypadku e-wsparcia zostanie zorganizowany jeden konkurs, w którym do wzięcia będzie 300 mln zł. Natomiast dla przedsiębiorców zainteresowanych sięgnięciem po zdobycze nauki i wykorzystaniem ich w swojej działalności agencja przygotowała na przyszły rok 400 mln zł. Wsparcie inwestycyjne będzie dostępne tylko w jednym działaniu - informatyzacji działalności przedsiębiorstw. Z braku pieniędzy nie zostały przewidziane konkursy na cieszące się olbrzymią popularnością dotacje na zakup najnowszych światowych technologii, wdrożenie wyników prac naukowych w firmach oraz zakup infrastruktury badawczej.
Mniejsze firmy w przyszłym roku mogą spróbować szczęścia w regionalnych programach operacyjnych, choć w części z nich także wyczerpały się unijne dotacje dla przedsiębiorców. Dla większych przedsiębiorstw dotacje na duże inwestycje będzie miał resort gospodarki. By po nie sięgnąć, firma będzie musiała sama wyłożyć co najmniej 160 mln zł oraz stworzyć minimum 150 nowych miejsc pracy.
Mariusz Gawrychowski
mariusz.gawrychowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu