Kredyt Inkaso pozyskało 37,5 mln zł
SPÓŁKA SPRZEDAŁA 3 MLN AKCJI serii E. W ciągu kilku miesięcy chce wydać pieniądze z emisji na zakup wierzytelności bankowych
Większość z oferowanych 3 mln akcji trafiła do kilkunastu instytucji finansowych. Jak mówi "DGP" Artur Górnik, prezes Kredyt Inkaso, wśród nich nie ma inwestora branżowego. Głównym powodem przeprowadzenia oferty było pozyskanie kapitału na zakup nowych portfeli wierzytelności bankowych. Kredyt Inkaso, podobnie jak inne spółki z branży, spodziewa się dużej ich podaży. Zdaniem prezesa Górnika kulminacja wyprzedaży nastąpi w przyszłym roku.
Rafał Kozioł, analityk Noble Securities, twierdzi, że rynek wierzytelności z pewnością jest na fali. Noble rekomenduje kupowanie akcji Kredyt Inkaso z ceną docelową 15,54 zł. Wczoraj na giełdzie papiery wyceniano na 14,2 zł. Rafał Kozioł dodaje jednak, że jest pewne ryzyko, bo spółka wchodzi w segment rynku, na którym do tej pory nie była obecna.
- Jednak fakt, że firma skokowo poszerza obszar swojej działalności, jest nie do przecenienia - mówi analityk.
Emisja zwiększyła kapitalizację spółki o ponad połowę. Licząc po wczorajszym kursie, przed ofertą wartość rynkowa Kredyt Inkaso wynosiła ok. 82,5 mln zł. Po emisji serii E wzrosła o 42,6 mln zł.
W czasie ostatniej oferty publicznej akcje serii E sprzedawano po cenie niższej niż rynkowa - kosztowały one 12,50 zł. Według Rafała Kozioła może to mieć wpływ na kurs, jeśli część inwestorów zechce szybko zarobić i zacznie pozbywać się akcji.
- Prawdopodobnie jednak liczą oni na większe profity w dłuższym czasie, więc może nie będzie dużej podaży. Kredyt Inkaso to spółka, w którą powinno się inwestować długoterminowo - mówi analityk.
Dlaczego? Bo jej przychody powinny dynamicznie rosnąć w perspektywie najbliższego roku. Wynika to ze specyfiki rynku.
- Trudno mówić o regule, bo portfele się od siebie różnią, ale najczęściej wierzytelności dają przychód już po około dziewięciu miesiącach od zakupu. W ciągu dwóch lat koszty nabycia w pełni się odzyskuje - mówi prezes Artur Górnik.
Rafał Kozioł szacuje, że portfele kupowane obecnie powinny zacząć pracować na konto spółki późną jesienią i zimą przyszłego roku.
- Oznacza to, że firma dziś ponosi duże koszty, a plon z tego zbierze się później - mówi. Według prognozy Noble Securities przychody w roku obrotowym 2010 - 2011 powinny wzrosnąć do niespełna 49 mln zł z 29,6 mln zł w roku 2009 - 2010. Rok później powinny wynosić już prawie 71 mln zł. Rafał Kozioł zastrzega jednak, że prognozy te są obarczone pewnym ryzykiem, bo nie wiadomo, jak przychodowe będą wierzytelności bankowe, które zamierza kupować spółka.
- W przypadku wierzytelności telekomunikacyjnych w drugim roku od ich powstania windykator jest w stanie odzyskać do 25 proc. wartości nominalnej portfela. Wierzytelności bankowe ściąga się dłużej, poza tym trzeba będzie jeszcze uwzględniać koszty sądowe i komornicze - mówi analityk.
marek.chadzynski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu